Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Minta: pasta jajeczna na pierwszą wycieczkę

Składniki:

  • Jajka 4 sztuki
  • Masło 2 łyżki
  • Natka pietruszki ½ pęczka
  • Sól, pieprz do smaku
  • Można dodać pastę paprykową, pomidorową, wędzonego łososia
  • Świeża bagietka, najlepiej na zakwasie 1 sztuka

Czerwiec to nie tylko Dzień Dziecka, rocznica 4 czerwca 1989r, ale też sezon szkolnych wycieczek i wyjazdów „na zielone szkoły“. Spoglądam czas od czasu na idące noga za nogą kolumny uczniów karnie zwiedzających warszawskie Łazienki. Mało uważnie słuchają słów przewodnika, przepychają się, albo niemiłosiernie nudzą i czekają na najważniejszą atrakcję dnia, czyli lody albo hamburgery z frytkami (wiadomo gdzie).

Przed pierwszym wyjazdem dziecka większość rodziców wpada w lekką panikę. Pakowanie (przeważenie za dużej ilości) rzeczy, miliony przestróg, a to o tym jak się zachowywać, jak się nie zgubić i co jeść i pić. Taka wyprawa, to moment, w którym się orientujemy, że nasze dziecko jest niesamodzielne. Bo co rano wybieramy mu ubranie, bo pomagamy w pakowaniu tornistra, bo podsuwamy gotowe śniadanie pod nos. Wyręczamy, dopieszczamy. Nic w tym złego, pod warunkiem, że zostawiamy mu jeszcze sporo miejsca na samodzielność, dzięki której wyrośnie z niego WOLNY CZŁOWIEK. Nie jest łatwo znaleźć balans pomiędzy troską a swobodą. Martwimy się najróżniejszymi pułapkami, które czyhają na córeczki i synków. Bo świat jest taki niebezpieczny, taki okrutny … A przecież wielu z nas biegało po podwórku, zwisało głową w dół z trzepaka albo grało w wyścig pokoju kapslami, zajadając kanapki trzymane w niekoniecznie sterylnych rękach. Daliśmy radę! Powyrastaliśmy pokończyliśmy szkoły, zmieniliśmy się w odpowiedzialnych ludzi. Skąd więc w nas ten lęk, że dziecko w czasie 4 dni wycieczki albo zielonej szkoły zginie z zimna, bo zapomni o swetrze, z brudu, bo nie zmieni skarpet i z głodu, bo będzie jadło głównie żelki i hot dogi? Zapewne mogą być różne przyczyny. Będą tacy, którzy chcą dać dziecku wszystko, czego sami nie mieli. Lepsze zabawki, lepsze szkoły, lepsze smakołyki. Może części z nas brakowało troski zapracowanych, walczących z szarą rzeczywistością rodziców? Inni pewnie chcą zrekompensować swoim dzieciom własną nieobecność i pracę „po godzinach“. Kolejni mają problem z samooceną. Nie są zadowoleni z tego co osiągnęli, trochę zazdroszczą kolegom z liceum, którzy wspięli się wyżej w hierarchii społecznej, zawodowej i finansowej. Dlatego kompensują dzieciom wszelkie swoje braki, rozpieszczają, spełniają nawet niewypowiedziane zachcianki. Wkładamy w życie dzieci własne niezaspokojone marzenia i oczekiwania. Wiele lat temu, moja całkiem jeszcze mała córeczka zapytała mnie i swojego tatę, o jakim zawodzie dla niej marzymy. Prawnika, lekarza, bankowca? Sama się wtedy złapałam na tym, że nie mam takiej wizji. Powiedziałam jej zgodnie z prawdą, że chciałabym żeby miała ciekawą pracę, która wciąga i którą się lubi (pewnie teraz trochę przeklina to „proroctwo“). Oczywiście nie jestem idealną mamą, ale w kwestii uszanowania wolności dziecka poradziłam sobie całkiem niezgorzej. Dlatego zanim spakujemy dziecko na pierwszą w życiu szkolną wycieczkę usiądźmy na chwilę i zastanówmy się czego się faktycznie obawiamy i spokojnie każdą z tych rzeczy zracjonalizujmy. Synek zapomni zmienić skarpetek i cztery dni spędzi w jednej parze? Przecież nie odpadną mu palce u stóp. A i nas nikt nie obwini za zaniedbywanie dziecka! Każdemu się przytrafiło coś podobnego, znam mężczyznę, który z tygodniowego wyjazdu wrócił nieomal ze wszystkimi rzeczami niewypakowanymi z walizki! I co? Wyrósł z niego szanowany prawnik. Córeczka będzie jadła za mało owoców, obżerała się po myciu zębów żelkami i umyje włosy w płynie do kąpieli? Zęby doczyści po powrocie pod okiem taty, a włosy powolutku rozczeszemy i zapleciemy francuskie warkocze. Jeżeli chcemy, żeby nasze dzieci wyrosły na niezależnych ludzi musimy im pozwalać robić błędy i brać odpowiedzialność za to co robią. Pozwólmy im zapakować torbę w pierwszą samodzielną podróż, nawet jeżeli pomiędzy sportowymi rzeczami wyląduje różowa spódniczka baleriny. Przypominajmy przed wyjazdem o zasadach higieny, nieobjadaniu się słodyczami i uważaniu na zasoby finansowe, ale to tyle! Zje paczkę cukierków i potem wyląduje na pół godziny w toalecie? Trudno, przeżyje i zapamięta. Nie zje całego obiadu i potem będzie głodny, a mamusia nie spełni nagłej kulinarnej zachcianki? Da radę. Nie nabawi się anemii i przy kolejnym posiłku będzie rozważniejszy. Wypuszczajcie dzieci na zielone szkoły bez lęku, niech będzie to ich pierwszy poligon samodzielności i wolności wyborów. Ale zanim to się stanie niech same pakują swoje plecaki na weekendowe wyjazdy z rodziną, robią kanapki dla siebie i innych na drogę. Spisują listy potrzebnych do zabrania rzeczy, planują co będą robić, co szczególnie chcą zobaczyć albo zrobić w czasie wyjazdu. Może zaproponują program dla całej rodzinnej ekipy? Niech się uczą, ryzykują i popełniają błędy, a wtedy wyrosną z nich mądrzy, wolni ludzie, potrafiący w życiu samodzielnie wybierać.   Może zatem wspólne szykowanie prowiantu na rodzinną wycieczkę? Na początek SAMODZIELNIE wykonana pasta jajeczna do bagietki.

Sposób przygotowania:

1.     Jaka ugotować na twardo – mamy tutaj ćwiczenie z obsług minutnika

2.     Ostudzone jajka obrać – dobrze sprawdzić kiedy cos już jest ostudzone, bo palce nie są z azbestu

3.     Obrane jajka siekamy drobniutko w blenderze – tak, tak nawet małe dzieci mogą go obsługiwać, musimy im tylko podać zasady

4.     Do zmiksowanych jajek dodajemy masło, natkę (ewentualnie inne ulbione dodatki)

5.     Doprawiamy solą i pieprzem – jest pewne ryzyko dla reszty wycieczkowiczów, ale trudno

6.     Bagietkę kroimy na kawałki – jakież fantastczne ćwiczenie z ułamków! Podziel bagietkę na 4 części :)

7.     Smarujemy kawałki bagietki gruba warstwą pasty, dokładamy liśc sałaty i pakujemy w papierow torebki albo papier śniadaniowy

Z takimi kanapkami, butelkami picia, pudełkami z pokrojonumi owocami  warzywami można wyruszać na wycieczkę … A, że w czasie tej szkolnej córeczka zapomni o warzywach, a synek wręcz przeciwnie doskonale będzie pamiętał o kolejnym hotdogu? Nic im się nie stanie. Przeciez gdzieś, kiedyś muszą sprawdzać jak smakuje życie i jakie smaki wybrać na swoje. Dobrych podróży!

Podsumowanie

Przepis

Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI