Bacalhau czyli dorsz

Dobra, polska nazwa dorsz jest okropnie brzydka w porównaniu ze śpiewnym bacalhau, które dla mnie brzmi prawie jak coração czyli serce. Nie jestem jakąś wielką fanką dorsza, ale bacalhau… aj aj aj…

reklama

Zainspirowana wyjazdami do Portugali jednych z moich ulubionych blogerów: Agi Kozak (Ugryzienie Kozak) i Kuby Janickiego (Kontr etykieta), przypomniałam sobie bardzo ciekawy artykuł o bacalhau, najbardziej tradycyjnym składniku kuchni portugalskiej, czyli dorszu.

Zacznę od początku, czyli od XV wieku, gdy to wymyślono w Portugalii suszenie dorsza i opowiem krótko skąd się wziął przepis na to narodowe danie. A wzięło się z odkrycia Nowej Funlandii: po złowieniu tam dorsza, trzeba było natrzeć go solą z wody morskiej i suszyć w blasku słońca przed podróżą powrotną do domu. W ten sposób dorsz mógł i nawet długie miesiące płynąć aż do portu.

Podobno już Wikingowie w VII wieku w ten sposób konserwowali ryby. Ale to Portugalczycy spowodowali, że dorsz stał się tak popularny, podobno między innymi przez Kościół (adnotacja dla tych co czytali wpis o średniowieczu: hm…, znowu? Tam też?), gdyż w Portugali prawie połowa roku była postna aż do połowy XIX wieku).

Jako ciekawostkę mogę nadmienić, że w owych czasach silnego panowania Kościoła w Portugalii, wykorzystywano nawet dorsza, by walczyć z Muzułmanami i stąd np. można znaleźć przepisy, w których podaje się dorsz z wieprzowiną. Ech…

W XVII wieku Portugalczycy wymyślili jeszcze drugi sposób na przechowywanie dorsza, mianowicie żony rybaków, nie wiedząc, kiedy mąż wróci z połowu, za to dobrze wiedząc, że zawsze chce jeść to samo i tak samo, wymyśliły moczenie suszonych ryb w 5 glinianych naczyniach. Dlaczego 5? Po to, by niezależnie od dnia, w którym wróci, mąż mógł zjeść zawsze trzydniowego dorsza. To moczenie oczywiście dodaje wartości smakowych tym suszonym rybom, jednakże dzisiaj odchodzi się niestety od tego zwyczaju.

Chyba też muszę się wybrać do tej Portugalii…

Źródło części danych: „Dorsz mój „fiel Amigo”, Piotr Krzyżanowski, Kuchnia 10/2011