Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Nostradamus przepowiedział, że będzie dżem


Już prawie wszyscy wiedzą, że dżem noszę w sercu jako moje wspomnienie, pamiętnik z francuskich śniadań. A także jako słodki prezent dla wybranych. Tym bardziej więc cieszy mnie historia dżemu - bardzo starego wytworu naszej kultury.

Pierwsze „ślady dżemu” pochodzą z zapisków rzymianina Pliniusza, który już w (uwaga!) I wieku podawał przepis na dżem. W IV wieku, Rutilius Palladius przytaczał przepisy na owoce w miodzie. Jak wiadomo, w owych czasach przede wszystkim chodziło nie tyle o klasyczny, znany nam współcześnie dżem, ile właśnie owocowe przetwory z miodem, które miały przedłużyć ich czas przechowywania.

Kilka wieków później już robi się w historiach dżemowych ciekawiej. W XVI wieku, dżem jest traktowany oczywiście jako „słodycz”, jednakże również jako lek. Powstają w tym czasie całe książki z przepisami na dżemy różnego gatunku. I tutaj was zaskoczę… czy wiedzieliście, iż pierwszą (abstrahując od przepowiedni) książką Nostradamusa, była książką kucharską? I tak, była to książka o dżemach, galaretkach i grzanym winie: „Traité des Fardements et des Confitures” (1552).

Nostradamus w swoim traktacie o moim ulubionym przetworze proponuje tak wyjątkowe rzeczy jak dżem z cytryn, wiśni, pigwy, zielonego imbiru. Te dżemy są już o tyle zbliżone do tych, które znamy dziś, że nie są produkowane na miodzie lecz już na cukrze – wtedy jeszcze trzcinowym. Pojawiają się też przepisy na takie dziwne rzeczy jak dżem z kapusty czy z cukinii. Czyżby Nostradamus był prekursorem chutney’a? Z resztą dżem z cukinii miał według niego służyć do „ochładzania wątroby”, zaś np. płatki róż zasypane cukrem miały wspomagać trawienie.

Jeszcze tak na zakończenie poruszę kwestię, która niejedną wieczorną dyskusję przy winie byłaby w stanie przemienić w bitwę: dżem, marmolada, powidła, konfitura i chutney. Co jest czym?

Zacznę od końca: chutney to rodzaj dżemu sporządzonego na bazie – najczęściej – warzyw, gotowanych w occie, z przyprawami – najczęściej korzennymi. Przetwór ten przywieźli Brytyjczycy z Indii. Tego typu chutneye bardzo dobrze pasują do mięsa, ja najbardziej lubię je z żółtym serem.

Konfitura to moim zdaniem królowa przetworów. Najlepsze owoce gotujemy w syropie cukrowym. W efekcie mamy słoiki pełne pyszności – wyjątkowo barwne i bogate w zapach konfitur.

Powidła: pierwotnie ten termin dotyczył tylko smażonych przez kilka godzin śliwek węgierek – bez dodatku cukru! Dzisiaj jednak dodaje się do nich cukier i dywersyfikuje się owoce.

Marmolada: jak dla mnie, najmniej wyrafinowana pozycja w tym zestawieniu. Jest to mieszanka różnych owoców, smażona/gotowana z dużą ilością cukru.

No i dżem: owoce gotowane z dużą ilością cukru. W zależności od rodzaju owoców (ich stopnia kwaskowatości), dodaje się żelatynę bądź nie.

To teraz wszystko wiecie. Przydałaby się tylko jeszcze dobra bagietka do posmarowania świeżym masłem i pysznym dżemem…

Źródło: Le traité des confitures, Nostradamus


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI