Co jedzą kobiety?

Przystaweczka, sałateczka, zupka nie, ale na drugie może rybka z warzywami z wody, kawa tak, ale poproszę z chudym mlekiem. Deser? Naturalnie! Co państwo proponują? No, nie powinnam, o nie. Ale w sumie, taka mała przyjemność. To ja wezmę brownie, tak, albo tort czekoladowy z bitą śmietaną. Hm, Kasiu, zjesz ze mną na spółkę? Przecież ja tego sama nie zjem! I weźmiemy jeszcze tę bezę.
– I to jest niebywałe! – dziwił się Kuchcik, kiedy pracował jeszcze w jednym z warszawskich bistro. – Kobiety przychodzą, dopytują się, mięsko z wody tylko bez sosu, czy państwo prowadzą menu w diecie Ducana? Nie? To szkoda. Co do tego mięska, hm, no to podwójną porcję frytek! – denerwował się Kuchcik. – Jak to możliwe, że one są na diecie, a biorą podwójną porcję frytek?!

reklama

I jak mu to wytłumaczyć? Jednym łatwiej, innym trudniej jest dotrzymywać noworocznych obietnic: schudnę 15 kilo. A czy każdy zawsze jest konsekwentny i myśli logicznie? Może kobiety łatwiej ulegają kulinarnym pokusom i czerpią z nich więcej zmysłowej przyjemności?

Angie uważa, że kobiety poszczą do deseru.

– Te sałatki i ryby to po to, by wszystko się zmieściło – tłumaczy – jak wtrąbisz schabowego to już bezy Pawlowa nie dasz rady wcisnąć.

Byłam niedawno na babskim spotkaniu w hotelu The Westin Warsaw. Kiedy na dobre plotkowałyśmy o modzie, ku naszemu zaskoczeniu pojawiła się ekipa kucharzy na co dzień gotujących w hotelowej restauracji Fusion. Byłam w niej kiedyś, znajduje się w hotelowym lobby i jej atrakcją jest otwarta kuchnia dająca możliwość obserwowania kucharzy w trakcie przygotowywania egzotycznych potraw. Janusz Korzyński, szef hotelowej kuchni, trochę się rozgadał i opowiedział o przedziwnych badaniach, które prowadziła ekipa restauracji Fusion.

– Przez 12 miesięcy obserwowaliśmy uważnie kobiece wybory oraz reakcje na przygotowane przez nas dania. Na tej podstawie przygotowaliśmy kulinarną analizę preferencji Polek – mówił.

Bardzo mnie to zaintrygowało i z miejsca zainteresowałam się wynikami. Co się okazało? Panie, które przychodziły jeść do restauracji Fusion, zamawiały najczęściej owoce morza i ryby, a w szczególności: gardłosza, halibuta, palię alpejską, tuńczyka i rekina. Polki nie unikały również czerwonego mięsa, choć wybierały je znacznie rzadziej od mężczyzn, co potwierdził pan Janusz:

– W przypadku płci pięknej czerwone mięso w naszej restauracji zeszło na plan drugi.

Jeśli już kobiety zamawiały mięsne dania, były to: polędwica wołowa marynowana w sosie sojowym, jagnięcina nowozelandzka zapiekana np. z kozim serem i sosem pomarańczowym, comber z królika oraz wędzona pierś kaczki. Obserwacje szefa kuchni hotelu The Westin jednoznacznie pokazują, że Polki lubią zdrowo się odżywiać. Świadczy o tym duża popularność warzyw – zwłaszcza zielonych, które w ponad 80 proc. przypadków stanowiły nieodłączną część potraw. Do najpopularniejszych warzyw restauracji Fusion należą: bok choy, groszek cukrowy, szpinak, kiełki zielonego groszku, kiełki soi, rukola, szparagi oraz pomidorki koktajlowe.

No dobrze, ale gdzie desery. Na pewno je jadły…

Szef kuchni zapewniał, że i tu widać było dbałość o zdrowie i figurę. Panie wybierały te niskokaloryczne, owocowe, o lekkiej odświeżającej nucie, jak np. salsa z kiwi z aromatem marakui czy krem z limonki z musem wasabi. Ale zaraz potem pan Janusz dodał, że deserowym hitem okazał się kawior z czerwonego wina i granatu z lekkim musem z białej czekolady, a także gorzka czekolada z serem pleśniowym gorgonzola z dodatkiem aromatycznej pomarańczy.

I gdzie tu konsekwencja? Nigdzie! Lubię połączenie czekolady z serem pleśniowym. Dlatego po wszystkich lekkich daniach wrąbałam ze smakiem puchar tego smakołyku. Było warto zrobić miejsce!