Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

O matko, ale mam chęć na Fawory!


Fawory to dla Starego Żoliborza miejsce legenda. Kiedyś spelunka, w której nad lufą toczyły boje miejscowe zawadiaki. Później cukiernia, gdzie razem z moim dziadkiem co niedziela kupowałam bitą śmietanę na wynos do babcinego deseru. Dziś miejsce z dobrą kawą, winem i zdrowym jedzeniem, które ma ambicje rozpiąć Żoliborz od morza do morza.

Fawory pod nowym adresem – Mickiewicza 21 (pod starym jest teraz klinika chirurgii plastycznej oferująca nieco inne przyjemności) działają od niecałego miesiąca. Sukcesywnie dorzucają do oferty coraz to nowe frykasy (ostatnio przybyły wina), roztaczają urok, otwierają witrynę na ulicę, wietrzą w głowach i dają szansę zabieganym, wracającym z centrum stolicy Żoliborzanom na wypuszczenie powietrza. Ale przede wszystkim, jak przystało na klimatyczną kawiarnie sąsiedzką, poznają ze sobą mieszkańców dzielni. A mieszka tu bardzo dużo fajnych ludzi, o czym wiem, ale przekonałam się jeszcze bardziej dobitniej. Jak poznałam Agnieszkę Glińską? Jestem pierwszy raz w Faworach. Leczę kaca kwasem chlebowym, Kaśka nawija o nowej pracy, a koło nas siedzi jakaś brunetka z figlarnym uśmiechem. Taksuje ją z parę razy, bo jakiś rock and roll od niej bije, ale tyle. Parę dni później na skutek małej kontuzji na starcie, zamiast jechać rowerem do pracy, ładuję się z nim do metra. Głupio mi trochę, bo kto widział z rowerem pchać się do wagonu, ale jak się okazuje, na stacji Plac Wilsona takich przypadków jak ja jest aż pięć. Wszystkie to baby i wszystkie ładują się w te same drzwiczki za kierowcą. Między innymi tajemnicza nieznajoma z Faworów. Razem wysiadamy na Placu Bankowym i razem, już uśmiechając się do siebie, wsiadamy do windy z naszymi gazelami. Zagaduję ją o Fawory, mówi że owszem zna, lubi i ma na nie ochotę. Potem żegnamy się i odjeżdżamy każda w swoja stronę. 28 maja, gala Kryształowe Zwierciadła i wielkie święto magazynu – 55. urodziny. Piękne ogrody warszawskiej Królikarni, czerwony dywan i znakomici goście. Wśród nich – tajemnicza nieznajoma z Faworów. Podchodzi do mnie, wyciąga dłoń i przedstawia się. – Cześć, Agnieszka Glińska, znamy się z windy. – Znasz Agnieszkę Glińską? – pytają mnie dziewczyny ze Zwierciadła. Potwierdzam, że i owszem, ale tak naprawdę znamy się z Faworów. 28. maja 2012 r. Gala Kryształowe Zwierciadła, na scenie Agnieszka Glińska i Janusz Głowacki, laureat nagrody specjalnej miesięcznika Wpadacie? Fot. Basia Starecka, portal Zwierciadło


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI