Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Pomysł na weekend – kozy, barany i wino


W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie snują marzenia o sielankowym życiu za miastem. Redaktor Starecka również. Jedząc sery zagrodowe – w myślach hoduje stado kóz, sącząc wino po kolacji – jest pewna, że mogła by mieć już własną winnice, a na dobry sen liczy barany, które jako wyśmienitą jagnięcinę będzie kiedyś dostarczać do restauracji.

Gdy tylko nadarza się moment rzucam moją klawiaturkę, wizyty w restauracji, premiery trunków wszelakich i jadę w kierunku przyrody. Najchętniej odwiedzam gospodarstwa, których celem jest samowystarczalność i życie w harmonii z naturą bez szkody dla żadnej ze stron (jak np. w odwiedzonej ostatnio przeze mnie Mlecznej Drodze). Kto wie, może i ja któregoś dnia zostanę nieco podstarzałą Heidi. Do Koziarni wybierałam się już od dawna. Położona w Beskidzie Wyspowym, w urokliwej miejscowości Szczyrzyc przyciągała nie tylko obietnicą kozich serów i obcowaniem z tymi zwierzakami o wąskich poziomych źrenicach, ale też i winem tworzonym przez właścicieli. Wreszcie się udało. Zamieszkaliśmy w prawdziwej koziarni, tak, budynek kiedyś służył za dom 40 kóz. koziarnia Koziarnia z zewnątrz Koziarnia od środka I od strony wiaty Z okazałego koziego stadka ostała się tylko Dorotka. Trafiamy w jej piękny czas macierzyństwa – karmi właśnie 3 rozbrykane córeczki. Najbardziej rozbrykana z nich próbuje zjeść guzik z koszuli Kuchcika:) Popróbowaliśmy trochę serów i wędlin autorstwa gospodarzy, ale największe szczęście spotkało nas przy winach. Razem z Kubą Lorkiem, prowadzącym Koziarnię, zwiedziliśmy pobliskie wzgórza (pogłoski o polskiej Toskanii okazały się absolutnie nieprzesadzone) obsadzone winoroślą i upajaliśmy się widokiem okolicy. A potem, eh, no tak była degustacja. Obecnie w Koziarni można spróbować dwóch cuvee – pierwsze Aurora/Bianca/Seyval Blanc (2011r.) w dwóch postaciach do porównania, czystej i beczkowej (te drugie będzie gotowe najpewniej jesienią). Drugie to cuvee Seyval Blanc/Muskat/Villard Blanc (2011r.). Jest też trochę Johanitera późny zbiór (27 listopada). Z czerwonych zachęca cuvee Marechal Foch/Leon Millot (2011r.), które dojrzewa w egerskiej barrique oraz cuvee z pięciu szczepów: Rondo, Regent, Cabernet Cortis, Marchal Foch i Leon Millot. Jest też Rondo (2009r.), które 12 miesięcy spędziło w egerskiej beczce. Nam wyjątkowo smakowało Krasne, wino o sentymentalnym posmaku winogron z działki, takie regionalne. Piwniczka Koziarni, a w niej same skarby Pod koniec roku Koziarnia ma zamiar wypuścić również wina musujące robione tradycyjną metodą szampańską – 2 białe i 1 rosé. W butelkach prezentują się na razie wielce obiecująco. Przy okazji naszego pobytu w Szczyrzycu wpadliśmy też do restauracji Marysieńka. Działa tu mały browar produkujący piwo Szczyrzyckie. Skosztowaliśmy wybornego, sezonowo warzonego piwa pszenicznego, jęczmiennego a także miodowego. Aha. Wybraliśmy się też do pobliskich Słopnic, do pana Ryszarda, który ma imponujące stado owieczek (około 300 sztuk). Z ich mleka produkowane są świeże sery owcze, bundz i bryndza. Udało nam się też zakupić 5 kg jagnięciny (10 zł kilogram!) i napawać się jej urokiem raz w formie gulaszu, kolejny w formie kebabcze, by wreszcie skończyć na ragù. Wyjeżdżamy ze Szczyrzyca wyszczerzeni z radości. W torbach sery, mięso i wino. Mamy zamiar wrócić tu jesienią. W Koziarni bowiem od września ruszają degustacje wina, ale też i warsztaty z pieczenia chleba, podpłomyków i kołaczy. Można będzie też spróbować serów i wędlin dojrzewających (informacje o wydarzeniach znajdziecie na FB Koziarni). No i pogilgotać Dorotę i jej niesforne dzieci.


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI