Wiklinowy koszyk piknikowy – rozwiązanie konkursu!


Cały weekend upłynął mi na piknikowaniu razem z Wami! Gdzie ja nie byłam! Poleciałam na Cypr, odwiedziłam Lizbonę, wylegiwałam się na dachach Paryża, Rzymu i Madrytu, zachwycałam się łąką na Podlasiu i plażą w Kołobrzegu. Dobrze, że było tyle jedzenia, bo pewnie padłabym z wyczerpania. Serwowaliście sałatki, galaretki, placki z rabarbarem i oczywiście muffinki, które popijaliśmy herbatą z termosu, choć i pinot noir, vinho verde, cava lały się strumieniami. Przeważnie było bardzo romantycznie, na kocyku ona i on, przytuleni, zakochani. Często też gościliście przyjaciół i rodzinę. Wszystkie te spotkania łączyła jednak tęsknota za beztroską, za chwilą spokoju, za bliskością. Bardzo Wam za te wszystkie niezwykłe pikniki dziękuję! I proszę – z koszykiem czy bez – koniecznie je zrealizujcie! A oto szczęśliwa szóstka zwycięzców: 1. northrock Chciałabym urządzić zaczarowany piknik w ogrodzie moich znajomych. To świat, jak z drugiej strony lustra, magiczny, pełen dzikiej przyrody, zachęcającej do odpoczynku trawy i pachnących, kolorowych kwiatów… Słowem idealny, żeby urządzić przyjęcie ogrodowe w stylu „Alicji z krainy czarów”. Na przyjęcie zaprosiłabym oczywiście Szalonego Kapelusznika (bardzo dobry znajomy, projektant ubrań i… miłośnik nietypowych nakryć głowy), Białego Królika (następny przyjaciel, wiecznie spóźniony, który dodatkowo nie rozstaje się wzrokowo z …telefonem komórkowym), Marcowego Kota (moja najlepsza przyjaciółka, miłośniczka kotów) i oczywiście Susła (mój brat, straszny śpioch). Nie zapomniałabym o właścicielach ogrodu. Na pikniku, poza herbatką owocową podawaną w filiżankach, pojawiłyby się także magicznie smaczne potrawy (wszystkie wegetariańskie, z uwagi na kulinarne upodobania uczestników pikniku): tarteletki na cieście francuskim, zapiekane z suszonymi pomidorami, serem mozarella i szpinakiem (znakomite na zimno), kapelusze grzyba portobello zgrillowane wcześniej z serem cheddar oraz octem balsamicznym, czerwona sałatka z makaronu orzo i buraków z serem feta i orzeszkami pini, a na deser bajecznie kolorowe cupcakes, czyli babeczki udekorowane kolorowymi lukrami (czekoladowe z polewą miętową, cynamonowe z kawałkami jabłek i polewą waniliową oraz makowe z polewą cytrynową). W ramach rozrywki dostępne byłyby karty, szachy oraz zestaw do mini golfa. Myślę, że zaproponowany piknik bardzo przypadłby do gustu jego uczestnikom, ponieważ wszyscy znamy i lubimy utwór Lewisa Carolla o przygodach Alicji. 2. jjlatala Zrobiłabym piknik edukacyjny. Miejsce? Absolutnie cudowne nasze polskie Roztocze. I czy to zalew w Majdanku Sopockim, czy polana w lesie w okolicy Suśca, czy też park w Zwierzyńcu – wszystkie te miejsca są piękne, urokliwe, pachnące rozgrzaną drogą. Piknik w cieniu szprychy – oto, co mnie kręci :)) Zabrałabym na niego swojego chłopaka, Brazylijczyka, których choć w Polsce jest już któryś raz z kolei, na razie zdołał poznać polskie miasta, a nie był jeszcze na żadnej łące! Co do jedzenia, przyznaję, że trochę bym oszukała. W restauracji pensjonatu Przystanek Kawęczynek podają absolutnie obłędne regionalne dania: reczczoniak (zwany też pierogiem biłgorajskim) będący czymś w rodzaju pasztetu z kaszy z dodatkiem białego sera i przypraw oraz tarciuch, czyli wegetariańska babka ziemniaczana. Oba dania podawane ze śmietaną są fantastyczne w smaku – poprosiłabym o zapakowanie ich do kosza. Poza tym zabrałabym dużo owoców. Brazylia z nich słynie, ale i my mamy swoje skarby narodowe: wielkie, granatowe czereśnie, dojrzały agrest, słodkie morele, czy truskawki ze śmietaną. Do picia przygotowałabym mleczno-kefirowy koktail truskawkowo-jagodowy. I kwas chlebowy – na rowerze się nie pije alkoholu 🙂 Na zakąskę zabrałabym trochę fenomenalnego domowego chleba na zakwasie z Guciowa, trochę sera korycińskiego z czarnuszką i do tego marmoladę żurawinowo-śliwkową oraz miód również z Guciowa. Mój brasileiro jest dość nieufnym gościem, dlatego zanim bym otworzyła kosz, zawiązałabym mu oczy, żeby skupił się na smaku, a nie na wyglądzie. Musiałabym się tylko pilnować, żeby całość nie przerodziła się w scenę rodem z „9 i pół tygodnia” – chyba żeby wokół nie było ludzi :)) 3. blubisu Na piknik zaprosiłbym wszystkich znajomych – im więcej ludzi tym lepsza zabawa przy wspólnym biesiadowaniu na trawie. No właśnie na trawie, piknik musi być na trawie, gęstej i miękkiej. Jak wszyscy wiedzą najlepsza trawa i przy okazji najdroższa, jest aktualnie na stadionie narodowym w Warszawie, więc płyta boiska to chyba najlepsze miejsce na taką imprezę. Zamykany dach w razie czego osłoni przed deszczem. A menu: – własnoręcznie wypiekana foccacia z pomidorami, szpinakiem i parmezanem – chrupiące bagietki (łatwo je porwać na małe kawałki) z kolorowymi pastami: guacamole, oliwkową, z wędzonej ryby, z pieczonej papryki – krojone w słupki warzywa (marchewki, seler, rzodkiewki i inne) z dipem koperkowo-śmietanowym – własnoręcznie upieczone czipsy ziemniaczane z różnymi przyprawami – łatwo je zrobić, a wszyscy je uwielbiają – dla mięsożerców – pieczeń wołowa na zimno z kolendrą i zielonymi szparagami w cieście francuskim – dla pozostałych – faszerowane riccotą kwiaty cukinii – na deser zwykłe ucierane ciasto z truskawkami – do picia napój rabarbarowy z miętą i wodą gazowaną, wino do wyboru i piwo – w końcu to stadion 🙂 4. tytamjatu Na piknik zabrałabym najbliższe mi osoby – moją przyjaciółkę z Londynu i przyjaciółkę z Warszawy – co mi tam gwiazdory, co mi tam przystojni mężczyźni, liczy się przyjaźń. Zabrałabym je na piknik do Lizbony na punkt widokowy św. Katarzyny, skąd rozciąga się malowniczy widok na całą zatokę, piękny most 25 kwietnia oraz monumentalny pomnik Chrystusa spoglądającego na Lizbonę z drugiego brzegu zatoki. Wtopiłybyśmy się w tłumy autochtonów, rozsiadły na równo przystrzyżonym wąskim trawniku i konsumowały dania deserowe: przepyszne babeczki pastel de nata z niedalekiego Belem – to dla dziewczyn, bo ja nie jem glutenu. Sama postawiłabym na miks świeżych owoców, pełnych słońca pomarańczy oraz soczystych truskawek. Wszystko popite przepysznym i orzeźwiającym winem Verde, które będzie nam błyszczało w słońcu zachodzącym słońcu. 5. mikalina Bardzo lubimy wypady za miasto, do lasu, na działkę, ale niestety nie mamy kosza, w którym moglibyśmy przenosić cały prowiant. Do tej pory wszelkie miski i inne gadżet upychaliśmy do kosza rowerowego lub plecaka… Pomysły z piknikiem w towarzystwie hiphopowców albo Charlotte Charlotte Gainsbourg są bardzo interesujące, jednak dość ekstrawaganckie jak dla nas ;). W naszym życiu jest teraz okres, kiedy mamy mało czasu dla siebie (praca, praca, praca), więc wymarzony piknik najlepszy byłby dla naszej dwójki (nie licząc psa), tym bardziej, że 21 czerwca obchodzimy 4. rocznicę ślubu :)! Jeśli chodzi o piknikowe jedzenie to – jako że jesteśmy weganami – składałoby się z produktów roślinnych. Na pewno zabralibyśmy ze sobą jakąś pyszną sałatkę, jeśli mielibyśmy możliwość grillowania to warzywne szaszłyki oraz burgery, no i wegańskie ciasto drożdżowe z owocami! Do popicia pewnie mielibyśmy yerbę mate na zimno, a jeśli wino – to czerwone wytrawne. W koszyku musiałoby też znaleźć się miejsce na miskę i wodę dla psa, zaś zapewne zjadłby to, co i my – zawsze dzielimy się posiłkiem ;). A relację z pikniku na pewno umieściłaby na swoim kulinarnym blogu: http://badylarnia.blogspot.com/. 6. zuch.tomek Moim marzeniem (staram się być realistą i nie mam wygórowanych wymagań) byłby piknik na nieczynnym wiadukcie kolejowym w miejscowości Glaznoty, z którego roztacza się piękny i daleki widok na okoliczną przyrodę. Jest to miejsce rzadko uczęszczane przez ludzi (pewnego razu udało nam się obserwować z góry wielkiego łosia, gaszącego pragnienie w przepływającym na dole strumyku). Zaprosiłbym tam oczywiście kobietę mojego serca, z którą ostatnio nie najlepiej się dogadujemy ze względu na odległość, która nas dzieli (jej studia). Jako, że zwykle jem zamiast przygotowywać jedzenie i nie najlepiej mi to wychodzi, wybrałbym potrawy do przygotowania na miejscu. Do koszyka włożyłbym: czerwone wino, termos z ciepłą herbatą, koreczki z sera, oliwek, kiełbasy, zawijane plasterki sera z dżemem truskawkowym w środku (nie wiem dlaczego, ale pani S. bardzo je lubi ), bagietki, ciemne pieczywo, pastę rybną, świeżą sałatę, rzodkiewki, szynkę i ser w plastrach bo kanapki to jednak sztandarowy posiłek piknikowy. Dla pani zrobiłbym jedyną sałatkę, którą potrafię zrobić i jednocześnie smakuje ona tej drugiej połówce: 1 opakowanie rukoli, 2 pomidory w kostkę, opakowanie sera feta również w kostkę. Na to dwie łyżki śmietany wymieszane z dwiema łyżkami majonezu oraz odrobiną wyciśniętego czosnku. Na deser przygotowałbym wcześniej w domu naleśniki. Do nich – banana, kiwi, bitą śmietanę w sprayu, słoik dżemu (potrzebny i tak do sera, najlepiej truskawkowy) i jak by się gdzieś zmieściła, czekolada 🙂 Jak państwo widzicie nie mam, ani zbyt wygórowanych marzeń dotyczących gdzie i z kim, nie mam też szerokiego menu, którym mógłbym kogoś zaskoczyć, ale to co robię staram się robić najlepiej jak potrafię. Mam nadzieję, że pomożecie spełnić mi moje małe marzenie, do którego brakuje mi tylko właśnie takiego kosza 🙂 Jeśli nie, trudno. Zainspirowaliście mnie i z waszym koszem czy bez, będę dążył do realizacji marzeń poczynając od tych najmniejszych. Jeszcze raz wszystkim dziękuję za wzięcie udziału w konkursie, a zwycięzcom serdecznie gratuluje wygranej!  

reklama