Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Zrób to SAM


Byliście kiedyś na diecie chlebowej? Nie? Musicie w takim razie wybrać się na Lipową 7 w Warszawie, gdzie od poniedziałku działa SAM – Kameralny Kompleks Gastronomiczny. Wypiekają tu pieczywo tak smaczne, że nie będziecie chcieli jeść nic innego.

Lipową przejeżdżam rowerem codziennie do pracy. Pierwsze zamieszanie koło BUW-u zarejestrowałam w marcu. Fasada obok Piaskownicy buchała kłębami skutego tynku, a z wewnątrz grzmiało mocnym remontem. Gdy tylko na nowych drzwiach pojawił się napis 6/12 – popędziłam na Żurawią na zwiady. Jolę Serwińską, współwłaścicielkę cafe 6/12 i Agnieszkę Barnaś, menadżerkę, zastałam w wielkim podekscytowaniu. – Od dwunastu lat, czyli od momentu kiedy z Masią (Małgorzatą Kusiną-Doran, współwłaścicielką) otworzyłyśmy cafe 6/12, szukałyśmy pieczywa na poziomie, a od czterech nowego miejsca w którym takie pieczywo mogłybyśmy wypiekać. Masia w międzyczasie odkrywała w sobie pasję pieczenia chleba. Pojechała uczyć się tej sztuki w Restauracji Raymonda Blanca – Le Manoir aux Quat Saisons w Oxfordzie. Po czteroletnich poszukiwaniach, startach w licznych przetargach (jeden nawet wygrałyśmy, ale wspólnota nas nie chciała i wymalowała dom na pomarańczowo, więc i my przestałyśmy chcieć) trafiłyśmy w końcu na Powiśle. Otwieramy nowe miejsce, bo lubimy robić coś przyjemnego, dobrego i dla ludzi którzy to doceniają. Z opowieści pań, SAM zapowiadał się na piekarnie i sklep w jednym. Na pierwszym piętrze miała być kawiarnia z pieczywem do kupienia, na poziomie niżej sklep z gotowymi składnikami dań, które mają swych wielkich fanów wśród klientów 6/12. Idea „zrób to SAM” przypominała mi nieco genialny berliński koncept Kochhause. A w dodatku ekologiczna, szczera i przyjazna środowisku – panie zapowiedziały sprzedaż np. pesto w szklanych słoiczkach, które po zjedzeniu zawartości będzie można znów napełnić w sklepie. SAM otworzył się w poniedziałek. Jestem tam codziennie. Zjadłam już bagietki, chlebek sułtański, chałki, piwne bułeczki, chleb gryczany na liściu chrzanu, bułeczki z serem feta, bułeczki z konfiturą z róży no i bajgle. Im najchętniej poświęciłabym oddzielny wpis. Do tej pory myślałam, że bajgiel, choć miły w smaku, musi być twardy jak podeszwa i ciągnący się jak samochodowa opona (doświadczenie prosto z warszawskich bardzo modnych knajp). Tymczasem tutaj bajgiel to mgiełka, puchate cudo lekko podjarane w piecyku, z oleistymi ziarnami sezamu na wierzchu. Wsuwam go na lunch i to niskobudżetowo – kosztuje od 7 do 13 zł. Mój ulubiony ma w sobie pastę jajeczną lub suchą krakowską ściśniętą z korniszonem. Dlaczego jestem tu codziennie? Nie tylko ze względu na jedzenie, ale też i atmosferę – spokojną, bezpretensjonalną i serdeczną. Jola: Z Masią łączy nas pasja do gotowania. SAMe gotujemy w domu dla relaksu, eksperymentujemy na rodzinie, a potem wprowadzamy do 6/12. Miałyśmy i nadal mamy hopla na punkcie świeżości i jakości jedzenia w towarzystwie kontrolowanego luzu (czyli bez nabzdyczenia). W tym wszystkim pomaga nam nasza menadżerka Agnieszka Barnaś, która sprawnie ogarnia nasze niekiedy dzikie pomysły i potrafi przystosować je do rzeczywistości. Czekam, aż w pięknych wnętrzach poziomu -1 ruszy sklep na potrzeby tego wpisu nazywany przeze mnie „zrób to SAM”. Jola mówi, że to będzie coś dla romantyków (w wersji bardziej dosłownej – dla leni) i ludzi praktycznych, bo taniej niż w restauracji. W łatwy sposób można będzie przygotować kolacje dla ukochanej osoby lub dla rodziny, nie bardzo się przy tym babrząc. Poziom -1, piekarze szykują bułeczki z konfiturą z róży Tu niebawem ruszy sklep dla romantycznych i praktycznych Jola: Będą też rzeczy autorskie np.: nasze wywary, oliwa od greckiego chłopa,  dżem wiśniowy moje siostry, ser koleżanki mamy Ewy z kuchni, rybki w occie złowione przez stolarza, który wykonał nam stoły, a przygotowała je jego żona Ewa, no i jeszcze parę rzeczy. Ale niech to będzie na razie nasza słodko-ostra tajemnica:) Ja zdradzę wam tylko tyle, że w planach dziewczyn są kosze piknikowe z zawartością. Kosze można będzie wypożyczyć, a zawartość oczywiście zjeść. Już się nie mogę doczekać, a Wy?! Fot. Basia Starecka


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI