Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Pita Nażarty: dyskotekowy piec i najlepsza włoska pizza w Warszawie


Chmielna 13 a. Pod tym adresem wcześniej było coś innego. Szukałem, ale nie znalazłem. Pewnie coś fancy, tak mi się przypomina. Najważniejsze, że tego już nie ma, jest za to włoska knajpka. Bardzo dobra włoska knajpka.

Wybaczą Państwo, że zacznę od wystroju? Jest prosto i jasno. Duże okna, dwa wejścia, białe ściany, czarna farba do pisania kredą (bardzo popularne ostatnimi czasy), subway tiles w części kuchennej, drewniany parkiet, a w drugiej sali kamień na podłodze. Wszystko gra. Otwarte miejsce pracy pizzaioli, a tam serce Mąki i Wody – dwu i półtonowy, mozaikowy piec do pizzy, prosto z Neapolu. Nie muszę oczywiście dodawać, że nie elektryczny… Zresztą, po co wtedy byłyby setki porąbanych drewienek w środku restauracji? Na pewno nie tylko dla wystroju 🙂 DSC_0014_A DSC_0055_A  DSC_0035_A DSC_0033_A DSC_0020_A Teraz kilka słów o obsłudze Mąki i Wody. Panowie od pizzy (jednym z nich jest Łukasz aka DJ Glasse) sympatyczni, można zbić piątki, zapytać, pogadać. Obsługująca nas pani kelnerka uśmiechnięta, lekko wstydliwa, ale to tylko dodawało jej uroku. W restauracji był też właściciel – wiadomo, trzeba mieć wszystko na oku. Od zamówienia do otrzymania potraw minęła chwila, okej, był to środek tygodnia, tuż przed godzinną przerwą (od 15 do 16 w dni powszednie restauracja ma przerwę. Obsługa odpoczywa i przygotowywane są dania na kolację) i za wielu gości nie było, ale doskonale znają Państwo miejsca, w których nawet przy absolutnym braku klientów czekać można wieki. Swoją drogą, dzięki temu, że piec jest widoczny, mogłem zobaczyć, że pizza siedzi w nim zaledwie kilka minut, przy czym pizzaiolo cały czas nad nią czuwa i ją obraca. DSC_0064_A DSC_0016_A maka_woda_prew_fb DSC_0175_A DSC_0165_A DSC_0115_A DSC_0110_A DSC_0104_A DSC_0100_A DSC_0098_A Chyba czas na jedzenie? Zamówiliśmy dwa lancze, cena 25 złotych. I po raz kolejny popełniłem te sam błąd – nie spisałem tego, co jadłem. No cóż, może kiedyś nie zapomnę. Pierwsze dania to zupa krem i insalate. Sałata świeża, lekka, smaczna. Drugie to już oczywiście pizza – fiori di zucchine i marinara. I tu proszę Państwa powinienem skończyć swój wpis. Łatwo pisać, kiedy coś jest okej – wtedy piszę, że jest okej (to tak, jak z moją przyjaciółka, gdy pytam jej ‚jak koncert’ wiem, że prawdopodobnie usłyszę ‚spoko’, jeśli koncert był poprawny), łatwo też napisać, że coś jest do bani, kiedy faktycznie jest do bani (znęcałem się nad jednym burgerem ). Ale jeśli coś jest takie, jak być powinno (mam zamiar nigdy nie użyć określenia ‚idealne’ na blogu) to już ciężej o tym pisać. Bo a) brak mi finezji, b) lepiej spróbować samemu. Polecam Mąkę i Wodę. Dziękuję za uwagę


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI