Pita Nażarty oszukuje: znów Poznań.

Oszukałem Państwa. Bardzo przepraszam. Miało być dużo o Warszawie, a tu znowu Poznań… Albo i nie. Jednak nie przepraszam, głupio też mi nie jest.|Oszukałem Państwa. Bardzo przepraszam. Miało być dużo o Warszawie, a tu znowu Poznań… Albo i nie. Jednak nie przepraszam, głupio też mi nie jest.
Tym razem wycieczka na zachód od Warszawy była prywatna, bez zlecenia, bez roweru. Widok z hotelowego okna prosto na Stary Browar pani Kulczyk. Tam też wybrałem się na krótki spacer. Bo spacerować po tej galerii handlowej można sporo, i w środku, i w przylegającym Parku Dąbrowskiego. Stary_browar W food courtcie kilka restauracji i żadnego fast fooda! Każda niestety wygląda tak samo. Menu nawet nie sprawdzałem, pewnie wszędzie to samo. Wybór padł na Werandę. Miła pani kelnerka, ale to był chyba jeden z jej pierwszych dni w pracy, albo po prostu za bardzo nie potrafi rozmawiać. Stek z łososia, mimo dużej liczby gości w knajpie podany szybko. Duży kawał ryby. Duży biały talerz. Ale co z tego, skoro nijakie, zwyczajne, a feta bez smaku. I cena, jakaś taka bardziej warszawska. W niedzielę pogoda zachęcała do spacerowanie już nie tylko po centrum handlowym. Chciałem pojechać na lody na Jeżyce, niestety czas nie pozwolił. Żałuję, bo słyszałem, że są naprawdę dobrymi lodami. Next time. Chciałem też odwiedzić knajpę MOMO (Szewska 2). Słyszałem o niej. Albo i nie. Mogłem pomylić nazwy z warszawskim MOMU. Nie mniej i tak się tam wybrałem, zahaczając po drodze o moje ulubione bajgle z furgonetki. MOMO_6 MOMO ładne. Dużo białego, menu napisane kredą na czarnej ścianie. Masywne common tables i małe stoliczki, dla tych którzy cenią sobie spożywanie posiłku w bardziej kameralnej atmosferze. MOMO_3 MOMO_2 Tu również przesympatyczna pani kelnerka i już zdecydowanie bardzie komunikatywna. Poleciła mi krewetki z patelni. Chociaż przez chwilę wahałem się nad rzeczami z pierwszej strony menu, bo tam codziennie coś innego. MOMO_4 Z krewetek byłem zadowolony (podane z bagietką wypiekaną na miejscu, najlepsza nie była), ale żałuję, że nie zamówiłem czegoś bardziej angażującego kreatywność szefa kuchni. Next time. MOMO_1 Ach! I proszę Państwa! Woda za darmo. Na każdym stole butelka z wodą i szklanki. Nawet nie trzeba zawracać głowy obsłudze. Plus! MOMO_5 Poznań dostaje ode mnie jeszcze jeden plus. Brak sieciowych fast foodów. Znalazłem trzy. Dwa McDonaldy, przy czym oba bardzo dobrze wpasowane w przestrzeń miejską – bez nachalnych neonów, jedno KFC – na starym dworcu PKP. Kebaby oczywiście są, jak wszędzie, ale powoli zaczynają pojawiać się (bardziej lub mniej) slow foodowe burgerownie. A że burgerów mam już dość, nie jadłem tam żadnego. Może next time.

reklama