Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Battle of the year: OLIWA vs. OLEJ RZEPAKOWY


W północnym narożniku - olej rzepakowy. W południowym narożniku - oliwa.

Zaczynają! To będzie boks! Pierwszy uderza olej rzepakowy, od razu wyprowadza prawy prosty – to ilość kwasów tłuszczowych. Oliwa w odpowiedzi na prawy prosty zadaje ten sam cios – będąc równie bogata w kwasy. Szybko poprawia jeszcze jednym- bogactwo w witaminę E. Wyprowadza jeszcze mocny, prawy sierpowy – jest uboga w kwasy nasycone tłuszczowe, co jest niewątpliwie jej dużą zaletą. Rzepak, pomimo gradu ciosów, utrzymuje gardę. Trybuny szaleją! Na walkę przybyło o wiele więcej kibiców znanej i kochanej na całym globie oliwy. Za rzepakiem stoi nieliczna grupka, świadoma jego siły. Padają pierwsze ciosy w odpowiedzi – bardzo asekuracyjnie – lewy, lewy. Jest bogatym źródłem witamin A i E. Oliwa oddaje – prawy, lewy – bogata w A i D. Rzepak – prawy – witamina D3. I potężny lewy sierp – tak charakterystyczny dla naszych pięściarzy – to największa ilość witaminy E ze wszystkich olejów roślinnych na rynku! Walka trwa. Oliwa lekko wstrząśnięta, odskakuje w tył by jeszcze raz uderzyć – to obecność kwasu oleinowego, to polifenole. Nasz pięściarz oddaje. Zwarcie. Sędzia przerywa walkę – na ringu jest już zbyt ślisko.

U mnie w restauracyjnej kuchni oliwy nie uraczycie, w domu jednak znajdą się dwie, może nawet trzy butelki. Prowadzę polską kuchnię i nie widzę żadnego powodu, żeby oliwy używać. Nie będę ukrywał również, że oliwę lubię, choć nie od zawsze. Nasze początki – jak każdego dobrego romansu – były trudne. Brak odpowiedniej wiedzy owocował masakrą, do której przyznaję się ze wstydem.

Było tak:

Pustynia, gdzieś pod Tucson w Arizonie. Motel, pokój z aneksem kuchennym. Dwóch chcących zdobyć wszystko dziewiętnastolatków. Ja i J.W. Pierwsze zarobione 1000$ w kieszeniach. Pierwszy powiew gorącego powietrza z pustyni. Pierwszy w takich ilościach zakupiony alkohol. I pierwszy stek wołowy – niestety smażony na oliwie z pierwszego tłoczenia.

Ze wstrętem przypominam sobie smak tego barbarzyństwa, które wyszło spod moich rąk. Długo nie mogłem się z tego otrząsnąć i przekonać do oliwy

Olej rzepakowy od pewnego czasu nie wychodzi z mojej kuchni. A nie byle jaki to olej, bo z Góry Świętego Wawrzyńca – okolic Rezerwatu Przyrody. Pełen smaku słonecznika, orzechów… Niesamowicie sprawdza się w wielu rolach. Jako majonez – ostrzegam – ma mocny, intensywny smak, a kolor ma tak przyciągający, że trudno się oderwać i trudno rozstać się z tym smakiem – po wtóre ostrzegam!

Dziś pozwoliłem sobie napisać sms’a do Pana, który ów złoto produkuje, o treści następującej: „Chciałem Pana poinformować, że właśnie w drodze eksperymentu kulinarnego zmieniłem Pana olej rzepakowy w puder. Nadal jest pyszny! Serdecznie. Aleksander Baron” – z niecierpliwością czekam na odpowiedź.

A! Jeszcze werdykt.

Na deskach polskich – wygrywa olej. Na deskach basenu Morza Śródziemnego – oliwa niezwyciężona w glorii tonie.


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI