Sobczak: czekolada z pistacją i lawendą

Umówiłam się na spotkanie w centrum. Postanowiłam, mimo zapowiedzi meteorologicznych, że wezmę hulajnogę i podjadę kawałek metrem.
Zapakowałam szeleszczącą kurtkę z odblaskowymi sznurowadłami przy kapturze i kaloszkowe baletki z równie soczystą kokardką. Nie jestem z cukru nie roztopię się nawet w największej ulewie. Jedyną obawą był nieprzewidywalny i ewentualny spadek temperatury. Pomyślałam, że niem na to wpływu, torbę mam za małą na dodatkowy sweter i jakoś sobie poradzę w razie nieprzychylnej zmiany sytuacji. Ruszam , mknę w słońcu. Włosy rozwiane tańczą z wiatrem wpadając mi co chwilę do oczu. Dobrze że mam pomarańczowe okulary, ochronią mnie przed kosmykami oszalałych ze szczęścia loków. Można by się pokusić o różowe, ale co tam, parańczowe też są super. Na Placu Konstytucji zatrzymują mnie kwiaciarki. To moja słabość, lubię kwiaty. Szczególnie te polne, zebrane w zgrabne bukieciki obwiązane sznurkiem. To taka namiastka letniej łąki, kolorowej i pachnącej wakacjami. A tych potrzeba mi właśnie najbardziej. Moje myśli krążą wokół smaków, zapachów i kolorów wakacji. Jeszcze trochę…jakoś dotrwam. Na tej fali zrobiłam z rana deser czekoladowy. Ślicznie zielone orzechy zakolegowały się z fioletową lawendą. Chłodzi się po cichutku w lodówce. To będzie mój mały sekret na dziś. Gorzko brązowa niespodzianka z pistacją pachnącą lawendą.

reklama

Składniki
  • Śmietana kokosowa 2 łyżki
  • tahina z miodem 2 łyżki
  • kardamon szczypta
  • sól różowa szczypta
  • sok z limonki kilka kropli
  • pistacje garść całych
  • kakao 100% 3 łyżki
  • pistacje łyżka rozgnieciona w moździeżu
  • suszona lawenda łyżeczka
Sposób przygotowania

Do rondelka wkładam 2 łyżki  śmietany kokosowej, tahiny z miodem i garść pistacji całych. Rozpuszczam delikatnie i mieszam. Zdejmuję z ognia, dodaję szczypta kardamonu, sól, kilka kropli limonki i kakao. Mieszam dokładnie żeby nie było grudek.

Mały pojemnik o dowolnym kaształcie wykłdadam papierem i wlewam masę czekoladową. Posypuję rozgniecionymi pistacjami, suszoną kolendrą i wstawiam do lodówki.

 

Deser stwardnieje, tak że będzie można go pokroić nożem na niewielkie kawałki.

 

Czekoladowa pycha!