Sobczak i kotlety jaglane

Siedzimy sobie z Huginim na ławeczce. Mamy małą przerwę na „odsapy”. Przejechaliśmy chyba na naszych hulajnogowych rumakach ze 4 kilometry. W takim upale uważam to za wyczyn pierwszej klasy, zważywszy długość Misiowych nóg.
– Mamo, czy ja mógłbym mieć tatuaż z czachą? Taką groźną, piracką wiesz – zawiesza się na chwilę i dodaje – O tutaj będzie dobrze – pokazuje na swoje potężne przedramię. Myślę chwilę co mam odpowiedzieć. Czterolatek z blond lokami z wytatuowaną czachą na przedramieniu. To raczej nie przejdzie, zostanę oskarżona o znęcanie się nad dzieckiem albo jeszcze inne straszne rzeczy. Już widzę go na fotelu w salonie tatuażu….zmykałby z prędkością światła. – Zgadzam się – odpowiadam zdecydowanie – zrobimy to jutro rano! Teraz idziemy na obiad, piracki – dodaję i wskakuję na swoją hulajnogę. – Będą kotlety? – Sie wie, panie Kapitanie – odpowiadam posłusznie. Przypomniałam sobie, że widziałam takie tatuaże niedaleko domu. Poproszę Henryka żeby kupił po drodze piracki zestawik. Jaglane kotlety z kiełkami i rzodkiewką

reklama

Składniki
  • czosnek ząbek
  • cebulka dymka z kawałkiem szczypioru
  • kumin szczypta
  • pieprz czarny szczypta
  • rzodkiewki 4 sztuki
  • koperek szczypta
  • kiełki na patelnię 2 łyżki
  • szczypta soli
  • sok z pomarańczy kilka kropli
  • kozieradka szczypta
  • mąka z amarantusa łyżka
  • siemię lniane około łyżeczki zalanej wodą
  • kasza jaglana 1/2 kubka
  • pestki z dyni zalane gorącą wodą łyżka lub garść
Sposób przygotowania

Kaszę jaglaną przepłukać na gęstym sicie. Podprażyć w garnku i ugotować w proporcji 1:2,5. Odstawić zanim kasza wchłonie całą wodę i nakryć pokrywką.

Do ugotowanej kaszy dodaję pestki z dyni (bez wody), oliwę, siemię lniane, kperek i asofetidę. Wszystko razem mieszam.

Na patelni podsmażam przez około 3 minuty pokrojony czosnek, cebulę z kawałkiem szczypioru, rzodkiewkę i przyprawy : kumin, pieprz, kiełki, sól. Dodaję kilka kropli pomarańczy i mieszam.

Gotowe łączę z kaszą, dodaję szczyptę kozieradki i łyżkę mąki z amarantusa. Mieszam i sprawdzam konsystencję. Jeśli jest za rzadkie dodaję kolejną łyżkę mąki. Formuję okrągłe kotleciki, obtaczam w mące amarantusowej lub razowej bułce tartej. Smażę na patelni aż się ładnie zarumienią.

Podaję z sałatą i kiełkami słonecznika, można włożyć w bułkę i zjeść jako burgera. Jak wolisz.

 

Podsumowanie przepisu

 

 

łyżka lub garść

łyżka oliwy z oliwek

szczypta asofetidy