Świat Pachnie Szarlotką i Madeira Cake

Świat Pachnie Szarlotką, Katarzyna Wrońska

Zawsze lubiłam Nigellę L. za nieprawdopodobnie radosne i zmysłowe podejście do gotowania. W jej wykonaniu wszystkie czynności – nawet te, które większość z nas uważa za kuchennie upiorne – wydają się cudowne lub prawie. Naturalna i bezpośrednia, w każdym jej ruchu widać, że wprost ubóstwia to, co robi. Bez skrępowania oblizuje palce podczas przyrządzania potraw, a także odważnie przyznaje się do lenistwa i bałaganiarstwa. Ma nawet swoją teorię, z którą bardzo się zgadzam, że bałaganiarze są lepszymi kucharzami. Nie lubią trzymać się sztywnych reguł i mają skłonność do eksperymentowania, co akurat w kuchni nierzadko przynosi zaskakujące efekty.|Zawsze lubiłam Nigellę L. za nieprawdopodobnie radosne i zmysłowe podejście do gotowania. W jej wykonaniu wszystkie czynności – nawet te, które większość z nas uważa za kuchennie upiorne – wydają się cudowne lub prawie. Naturalna i bezpośrednia, w każdym jej ruchu widać, że wprost ubóstwia to, co robi. Bez skrępowania oblizuje palce podczas przyrządzania potraw, a także odważnie przyznaje się do lenistwa i bałaganiarstwa. Ma nawet swoją teorię, z którą bardzo się zgadzam, że bałaganiarze są lepszymi kucharzami. Nie lubią trzymać się sztywnych reguł i mają skłonność do eksperymentowania, co akurat w kuchni nierzadko przynosi zaskakujące efekty.|Zawsze lubiłam Nigellę L. za nieprawdopodobnie radosne i zmysłowe podejście do gotowania. W jej wykonaniu wszystkie czynności – nawet te, które większość z nas uważa za kuchennie upiorne – wydają się cudowne lub prawie. Naturalna i bezpośrednia, w każdym jej ruchu widać, że wprost ubóstwia to, co robi. Bez skrępowania oblizuje palce podczas przyrządzania potraw, a także odważnie przyznaje się do lenistwa i bałaganiarstwa. Ma nawet swoją teorię, z którą bardzo się zgadzam, że bałaganiarze są lepszymi kucharzami. Nie lubią trzymać się sztywnych reguł i mają skłonność do eksperymentowania, co akurat w kuchni nierzadko przynosi zaskakujące efekty.|Zawsze lubiłam Nigellę L. za nieprawdopodobnie radosne i zmysłowe podejście do gotowania. W jej wykonaniu wszystkie czynności – nawet te, które większość z nas uważa za kuchennie upiorne – wydają się cudowne lub prawie. Naturalna i bezpośrednia, w każdym jej ruchu widać, że wprost ubóstwia to, co robi. Bez skrępowania oblizuje palce podczas przyrządzania potraw, a także odważnie przyznaje się do lenistwa i bałaganiarstwa. Ma nawet swoją teorię, z którą bardzo się zgadzam, że bałaganiarze są lepszymi kucharzami. Nie lubią trzymać się sztywnych reguł i mają skłonność do eksperymentowania, co akurat w kuchni nierzadko przynosi zaskakujące efekty.|Zawsze lubiłam Nigellę L. za nieprawdopodobnie radosne i zmysłowe podejście do gotowania. W jej wykonaniu wszystkie czynności – nawet te, które większość z nas uważa za kuchennie upiorne – wydają się cudowne lub prawie. Naturalna i bezpośrednia, w każdym jej ruchu widać, że wprost ubóstwia to, co robi. Bez skrępowania oblizuje palce podczas przyrządzania potraw, a także odważnie przyznaje się do lenistwa i bałaganiarstwa. Ma nawet swoją teorię, z którą bardzo się zgadzam, że bałaganiarze są lepszymi kucharzami. Nie lubią trzymać się sztywnych reguł i mają skłonność do eksperymentowania, co akurat w kuchni nierzadko przynosi zaskakujące efekty.|Zawsze lubiłam Nigellę L. za nieprawdopodobnie radosne i zmysłowe podejście do gotowania. W jej wykonaniu wszystkie czynności – nawet te, które większość z nas uważa za kuchennie upiorne – wydają się cudowne lub prawie. Naturalna i bezpośrednia, w każdym jej ruchu widać, że wprost ubóstwia to, co robi. Bez skrępowania oblizuje palce podczas przyrządzania potraw, a także odważnie przyznaje się do lenistwa i bałaganiarstwa. Ma nawet swoją teorię, z którą bardzo się zgadzam, że bałaganiarze są lepszymi kucharzami. Nie lubią trzymać się sztywnych reguł i mają skłonność do eksperymentowania, co akurat w kuchni nierzadko przynosi zaskakujące efekty.|Zawsze lubiłam Nigellę L. za nieprawdopodobnie radosne i zmysłowe podejście do gotowania. W jej wykonaniu wszystkie czynności – nawet te, które większość z nas uważa za kuchennie upiorne – wydają się cudowne lub prawie. Naturalna i bezpośrednia, w każdym jej ruchu widać, że wprost ubóstwia to, co robi. Bez skrępowania oblizuje palce podczas przyrządzania potraw, a także odważnie przyznaje się do lenistwa i bałaganiarstwa. Ma nawet swoją teorię, z którą bardzo się zgadzam, że bałaganiarze są lepszymi kucharzami. Nie lubią trzymać się sztywnych reguł i mają skłonność do eksperymentowania, co akurat w kuchni nierzadko przynosi zaskakujące efekty.|Zawsze lubiłam Nigellę L. za nieprawdopodobnie radosne i zmysłowe podejście do gotowania. W jej wykonaniu wszystkie czynności – nawet te, które większość z nas uważa za kuchennie upiorne – wydają się cudowne lub prawie. Naturalna i bezpośrednia, w każdym jej ruchu widać, że wprost ubóstwia to, co robi. Bez skrępowania oblizuje palce podczas przyrządzania potraw, a także odważnie przyznaje się do lenistwa i bałaganiarstwa. Ma nawet swoją teorię, z którą bardzo się zgadzam, że bałaganiarze są lepszymi kucharzami. Nie lubią trzymać się sztywnych reguł i mają skłonność do eksperymentowania, co akurat w kuchni nierzadko przynosi zaskakujące efekty.
Skoro mowa o Nigelli, to tak leciutko przewrotnie podaję dziś przepis na ciasto autorstwa jej teściowej – angielskie,  mocno cytrusowe, idealne na five o’clock.

reklama

Madeira Cake. Ciasto Teściowej Nigelli

Składniki
  • Składniki na formę keksówkę 29×15 cm
  • ciasto
  • mąka pszenna 300 g
  • cukier 200 g
  • miękkie masło 240 g
  • jaja 3 sztuki
  • skórka otarta z 2 z 2 cytryn
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • proszek do pieczenia 1 łyżeczka
  • soda oczyszczona 1 łyżeczka
  • cukier puder do posypania
  • karmelizowana cytryna
  • cytryna 1 sztuka
  • woda 1/2 szklanki
  • cukier 1/2 szklanki
Sposób przygotowania

Ciasto:

  • Masło ucieramy z cukrem na puch, wsypujemy skórkę cytrynową. Dodajemy po jednym jajku na przemian z 1 łyżką mąki (3 jaja i 3 łyżki mąki).
  • Następnie wsypujemy resztę mąki, wymieszanej z proszkiem do pieczenia i sodą. Na końcu wlewamy sok cytrynowy.
  •  Gotowe ciasto przekładamy do wysmarowanej masłem i oprószonej bułką tartą formy. Pieczemy około 50 min w temp. 170C.
  • Po wystudzeniu posypujemy cukrem pudrem.

Karmelizowana cytryna:

  • Wodę zagotowujemy. Wsypujemy cukier, a gdy się rozpuści – wkładamy cytrynę obraną ze skórki ( ja tym razem nie obrałam) i pokrojoną w plastry.
  • Gotujemy na wolnym ogniu do czasu, aż syrop lekko zgęstnieje i skarmelizuje.
  • Wyjmujemy cytrynę, kładziemy na papierze do pieczenia i zostawiamy do wystygnięcia. Dekorujemy nią wierzch ciasta.