Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Dymińska odwiedza Delikatesy Esencja


Niestety naczytałam, a raczej naoglądałam się makelifeeasier i pięknych zdjęć Kasi i jej koleżanek, na których Kasia i jej koleżanki siedzą w DeliEs, coś jedzą lub nie i ogólnie wyglądają na zadowolone z życia. Dlatego poszłam tam na śniadanie. Wystarczy mi na długo, jeśli nie na zawsze. 40 pln mogłam wydać lepiej. Na przykład zgubić. Byłoby mniej żal.

Zamówiłam jajecznicę, ser owczy i blanszowany szpinak. To wszystko w towarzystwie pieczywa, które okazało się być jedną małą suchą bułą.

Obrazek

Gorszej jajecznicy w życiu nie jadłam i nie chcę się nad nią rozwodzić. Bolało. Szpinak smakował jakby moczył się w wodzie od zawsze. Choć właściwie nie wiem czy tak smakował, bo ze smakiem miał naprawdę niewiele wspólnego. Wiadomo, że zawsze można postawić sól na stoliku, ale jednak wypadałoby nie podawać gościowi zielonej, trawiastej brei o konsystencji brei. Czy też papy, jak powiedziałby Michel Moran czy inna Ania Starmach. O serze nie będę pisać, bo nie chcę o nim pamiętać. [*]

Na pocieszenie zamówiłam jeszcze chałkę z dżemem, bo myślałam, że tego nie da się już zepsuć. Zepsuć się nie da, ale wysuszyć owszem.

Obrazek

Życie faktycznie stało się łatwiejsze: już wiem, które miejsce na pewno będę omijać. I w sumie zadowolona z życia też byłam. Ale dopiero jak skończyłam wymiotować.

Delikatesy Esencja
ul.Marszałkowska 8
http://delies.pl/
https://www.facebook.com/DelikatesyEsencja?fref=ts


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI