Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Dymińska w Nu Jazz Zone


Z pewną ulgą stwierdziłam, że razem z wizytą w Nu Jazz Zone moja przygoda z Żurawią się kończy. Przynajmniej na jakiś czas. Jedzenie (i parkowanie) tam codziennie nie jest najlepsze dla higieny psychicznej.

Nu Jazz Zone jest ok. Jest przyjemnie, ładnie, jazzu prawie nie słychać. Kuchnia? Dla odmiany włoska. Może nie tak szczera jak w Boskiej, o której pisałam wcześniej, ale w porządku.

Krem z pieczonych pomidorów naprawdę bardzo mi smakował. Fakt, że trudno zepsuć krem z pomidorów, ale wciąż są lepsze i gorsze. A ten był zdecydowanie z tych lepszych.

Obrazek

Rosół z pierożkami z szynką parmeńską też ok:

Obrazek

Krewetki w białym winie z czosnkiem również trzymają poziom:Obrazek

Szparagi owinięte szynką parmeńską podane na liściach świeżego szpinaku z parmezanem i sosem cytrynowym nie zrobiły na mnie szczególnego wrażenia. Choć nie były niedobre.

Obrazek

Mój stek z tuńczyka z masłem truflowym, grillowanymi warzywami i polentą wypadł zdecydowanie gorzej. Sam stek był trochę za suchy (choć obsługa oznajmiła mi, że podają krwisty), a warzywa smakowały jakby cały dzień moczyły się w oliwie. Czyli oliwą. Może i dobrą oliwą, ale chciałam zjeść warzywa.

Obrazek

To nie jest złe jedzenie. Ale czegoś mu brakuje. Jest obojętne, bez polotu, po prostu coś tam do zjedzenia bez głębszej refleksji.

Wprawdzie nie znalazłam żadnego powodu, żeby jakoś szczególnie chcieć tam wracać, ale to jednak nienajgorsza stołówka.

(rachunek 2 os. – 180pln)

Nu Jazz Zone ul.Żurawia 6/12 http://www.jazzone.pl/ https://www.facebook.com/JazzZoneGroup


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI