Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Dymińska w Socjalu


W Warszawie mamy mnóstwo restauracyjek polsko-włoskich czy też raczej pseudowłoskich, które z dolce vitą niewiele mają wspólnego. Mam na myśli miejsca, gdzie “włoskość” kuchni opiera się na makaronach, sosach pomidorowych i posypywaniu wszystkiego wątpliwej jakości parmezanem, zamiast na dbałości o produkt i szczerość jedzenia. Do tej kategorii z góry zakwalifikowałam Socjal. Z wielką radością przyznam się do błędu

Wnętrze surowe, ascetyczne, raczej nie sprzyja długiemu przesiadywaniu przy kolacji. No i w ogóle to nie jest, moim zdaniem, miejsce na kolację. Bardziej na lunch czy przekąskę. Na początek radzę uzbroić się w cierpliwość, gdyż z niewiadomych przyczyn Socjal upodobali sobie studenci-randkowicze z SGH (lakierki od komunii, polo Hilfiger/Lacoste/Ralph Lauren lub sweterek w serek + kołnierzyk, wystający znad paska brzuszek, który trochę za bardzo się rozrósł od nadmiaru kolorowych drinów na Wyborowej pitych co weekend na Mazowieckiej). Przy odrobinie szczęścia da się jednak uniknąć mimowolnego biernego uczestnictwa w nastoletnich godach. Wtedy już zupełnie spokojnie można zająć się jedzeniem. A warto. Na lunch (tylko 19 zł) zjadłam gęstą zupę chrzanową z jajkiem i grzanką i obłędne, superkremowe risotto z owocami morza. Spodziewałam się dwóch marnych krewetek na krzyż, a znalazłam mnóstwo kawałków ryby i innych morskich stworów. Tylko ośmiorniczek zabrakło. Obrazek Obrazek Propsy. Polecam na lunch. Socjal ul.Foksal 18


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI