Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Hiszpańska oliwa


30 maja 2012 Ugryzienie Kozak redakcja
Hiszpańscy piłkarze i hiszpańska oliwa są najlepsze na świecie – zdawał się sygnalizować każdym gestem Alberto Moya, szef kuchni i degustator, specjalista od złotego płynu, który przyjechał do Polski na zaproszenie Instytutu Cervantesa by popularyzować w naszym dzikim kraju użycie innych tłuszczy niż smalec czy masło.

Przed nami, na stoliczkach – trzy kieliszki do koniaku wypełnione oliwą: gdybyśmy byli prawdziwymi profesjonalistami, by docenić kolor oliwy zażądalibyśmy niebieskich czarek… Obok kawałki bagietki i jabłka – jego orzeźwiający smak najlepiej odświeża kubki smakowe. Zaraz będziemy kosztować tego najpopularniejszego świeżo wyciskanego soku z owoców na świecie.

Pić oliwę? Chyba jako lekarstwo – one can say. Osobiście – uwielbiam. I wcale nie czuję się po tym dobrze, lecz pierwszy moment zawsze jest wart dziwnego uczucia w żołądku… Ale tego, jaki bukiet wyzwala oliwa ogrzana wcześniej w dłoniach do temperatury ciała nie doświadczymy jedząc polaną nim sałatę czy usmażonego na niej kurczaka. Ba – będzie ciężko nawet z kawałkami maczanego w niej chleba. Próbowanie oliwy nie różni się bardzo od testowania wina czy whiskey: jest takim samym ćwiczeniem z uważności. W oliwie z odmiany arbequina np. dopatrzyłam się nut kwiatowych (Alberto twierdził, ze to kwiat jabłoni, poeta!), jabłka, pomidora i mango plus orzechowo-migdałowej końcówki. W tej z odmiany hojiblanca – białolistnej andaluzyjskiej – czuć było trawy i zioła, a najbardziej przygryzione źdźbło trawy i łodygę lub szypułkę pomidora. Już ta odmiana rozlewając się po gardle wywoływała kaszlenie, a tylko gorzej było przy okazji odmiany picual, najciekawszej. Oliwki picual mogą pochodzić bowiem z nawet ponad tysiącletnich drzew rosnących wysoko w górach. Smak? Trawa, drewno i jakby trochę soku z przegryzionej surowej fasolki szparagowej. Kosztowanie tej oliwy było stanowczo największym odlotem…

Byli i tacy, którzy twierdzili, że oliwa jest plagą Hiszpanii, że zalewa mózgi i cały jadłospis… To ostatnie to akurat prawda: nawet słodycze są tu robione na bazie oliwy. Lecz gdy zapytałam, jaką oliwę polecono by mi do lodów waniliowych (mając w pamięci choćby austriackie połączenie z oliwą z pestek dyni…) spotkałam się z murem oburzenia. Nie, nie i jeszcze raz nie! Ze względu – głównie – na temperaturę wyzwalania się aromatu. Bo, jak się szybko okazało, w Hiszpanii robi się lody z oliwy, ale nie waniliowe… Z rozmarynem.


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI