Kozak i warzywa w Quchni

Jak to się stało, że Quchnia Artystyczna ma dwadzieścia lat? |Jak to się stało, że Quchnia Artystyczna ma dwadzieścia lat?
Wydaje się, że światowe trendy „dogoniły“ Martę Gessler – dobrego ducha polskiej gastronomii, która dysponuje chyba najpiękniejszą restauracją na świeżym powietrzu w Warszawie: taras Quchni to jedna z bezbłędnych miejscówek na piękna pogodę. Otóż „kryzysowe” przykazania na nowy sezon w kulinariach mówią przede wszystkim o warzywach, które Marta stosuje w swej kuchni od dawna. Plus o niemarnowaniu. O dobrej cenie nie muszę chyba wspominać – ostatnio, mimo boomu na kulinaria – liczy się dla każdego. Przyjmując w zimowym entourage quchennym grupę blogerów i dziennikarzy kulinarnych Marta Gessler postanowiła odważnie zaserwować menu zaczynające się od … obierków. Zrobione z nich (oczywiście specjalnie wcześniej wyszorowanych!) chipsofrytki witały gości wraz z potrawami zrobionymi z chrustu z porów i rzepy. I smakowały wybornie: miały skondensowany smak warzyw, posmak ogrodu, lekką chropowatość ziemi. Ciekawsze niż po prostu pieczony ziemniak czy marchew, wołały wręcz, ze nie tylko obrabiających zwierzęta powinna obowiązywać odmiana hasła „od głowy do ogona”… Od właścicielki Quchni spokojnie mogłaby się uczyć autorka superpopularnego na świecie, „warzywnego” bloga My New Roots – Marta Gessler ma bowiem zacięcie edukacyjne i robi to w modnym duchu DIY : czyli „do it yourself”, zrób to sam. Nawet zaproszeni do niej dziennikarze dostali do ręki nożyce i płaty ciast, by pociąć na swój ulubiony sposób makaron, a składniki selerowej zupy z białą fasolą wylądowały w torbie na wynos wraz z przepisem: nie ma, że nie umiem, nie ma! Trzeba było iść do domu i przyrządzać… W innym wypadku Marta lubi dać wybór – tak jak przy genialnych pieczonych na soli cebulach (cebule piecze się w skórce około 40 min w gorącym piekarniku, ze ściętym dołem) pozwoliła wybierać między sosami, a przy makaronie znaleźć najbardziej smakujące z niestandardowych pesto: ze świeżej cukinii, z miętą, lub z suszonych pomidorów. A na deser zaserwowała…cykorię. Na cieście filo, w formie tarty tatin. Ale ma głowę ta Marta… Wszystkiego najlepszego jej i jej rubryce w WO!

reklama