Kubek błota i google glasses

Nieśmiało kocham się w Google Project Glass. Zwłaszcza, że do reklamy swojego wynalazku użyła Mud Truck z Astor Place w NY. A kto nie pił błota z Mud Truck ten nie zna smaku Nowego Jorku.
Augmented reality czyli hm, rozszerzona rzeczywistość, którą Google proponuje w swoich okularach, które zapewne zachwycą tych uzależnionych od iPhonów przypomniała mi o jednym z moich ulubionych miejsc w Nowym Jorku.

reklama

Pomarańczowa ciężarówa przypominająca trochę szkolny autobus stoi sobie zazwyczaj na środku Astor Place. I nie, wcale nie jest „new place” jak słychać na reklamówce Google Glasses – stoi tam od 2000 roku, dostarczając codziennie spragnionym kofeiny nowojorczykom porcji błota. Bo „mud” to po angielsku „błoto”. Specjalnie dobierana przez założycieli Mud Spots kawa nazywana jest również tym nieapetycznym przydomkiem, który jednakowoż buduje niezwykłą emocjonalną więź. Od momentu w którym raz napijesz się błotka – niczym Shrek – będziesz już wiedział, że np. bariści to Mudtenders (tender to z kolei po angielsku „czuły”). 

Nie kocham kawy. Kiedy potraktuję ja jak whiskey, czuję różnice, potrafię się w niej rozsmakować. Lecz na co dzień kawa dostarcza mi zupełnie innych niż smakowe doznań. Jest moim kluczykiem do przytulności, kiedy maszeruję przez deszcz z ciepłym papierowym kubkiem. A tego uczucia nauczył mnie Nowy Jork. I Mud Truck, od którego nie mogłam się oderwać. W przeciwieństwie do bardzo shitty a nie muddy coffe w całym mieście – ta jest smaczna, aromatyczna, dobrze wypalona. I ta rozkosz proszenia o „kubek błota”…  Ale tak naprawdę Mud kocham najbardziej za sobotnie, śniadaniowe Mimosy: kiedy to przed weekendową przebieżką po sklepach można usiąść w ceglastym, vintagowym wnętrzu Mud Cafe parę ulic dalej i swobodnie ululać się na śniadanie (robiona na miejscu granola? Bajgel z łososiem?) sokiem pomarańczowym z wineczkiem. Mud Cafe opiekuje się także wybornymi muzykami, ale o 11 rano w sobotę nie miało to dla mnie nigdy większego znaczenia.

Dzięki Google. Nie myślałam, ze już samą reklamą rozszerzonej rzeczywistości rozszerzysz mi wspomnienia. Co ja bym teraz zrobiła za kubek pysznego błota…