Organic Guys

Fassbender czy Gosling? W USA zapomniano już dawno o tym pojedynku. Nowy symbol seksu łatwiej spotkać niż tych dwóch, występuje w paru odmianach i jest przyjazny dla środowiska. Farmerzy, czyli po polsku… rolnicy. Nowe chłopaki do wzięcia.|Fassbender czy Gosling? W USA zapomniano już dawno o tym pojedynku. Nowy symbol seksu łatwiej spotkać niż tych dwóch, występuje w paru odmianach i jest przyjazny dla środowiska. Farmerzy, czyli po polsku… rolnicy. Nowe chłopaki do wzięcia.
Farmer’s Market na Sandiegańskim Hillcrescie. Pomiędzy kostropatymi (bo organic!) pomidorami, zapierającym dech w piersiach wyborem gatunków awokado, stoiskiem „wszystko z czosnku” i słonymi afrodyzjakami: kalifornijskimi ostrygami stoją oni: farmerzy. Daleko im do polskiego standardu w watolinie i gumofilcach, nie mają też dużo wspólnego z tymi, których widywałyśmy na westernach czy filmach nagrodzonych w Sundance. No dobrze, z prototypem może łączyć ich w sumie moda – nowi farmerzy to bowiem hipsterzy idealni, czerpiący pełną garścią z amerykańskiej tradycji i od czasu do czasu noszący kowbojki zamiast vansów. Wygląda na to, że każdy przystojny chłopak z brodą, który nie miał pomysłu na życie, zaczyna robić w jedzeniu. Zakłada czapeczkę, tatuuje sobie pomidora, kawałek wołowiny (ale tylko organic!), muffinkę czy coś mniej oczywistego i kieruje swe myśli ku Meksykowi, gdzie wszystko rośnie bujnie, ceny są niskie, a używki łatwiej dostępne. Jego życie to od teraz naturalne cykle rozwoju tego, co aktualnie hoduje, lub wstawianie o świcie, by pomóc w pieczeniu organicznych tortów albo przygotowywaniu uczt z raw food. Niegdyś może zostałby kowbojem – teraz jest czymś pomiędzy członkiem modnego bandu, hodowcą marihuany a przemytnikiem prawdziwego smaku – oczywiście w swoim mniemaniu. Dlatego zapytany o to, jak tam, co tu robi, otoczony pojemnikami z guacamole odpowie, że się szwenda i że jest fajnie. Czyżby i nasze chłopaki z Placu Zbawiciela czy Relaksu w swoich modnych robotniczych ubrankach czekał takich los? Hodowle żurawiny na Podkarpaciu? Pory na Suwalszczyźnie? Wystawanie pod Halą Mirowską? Wytrawność smaku i eksperckość w ogrodnictwie? Kryzys jest, trzeba sobie jakoś radzić – proponuję więc tatuaż z brukselką wysypującą się na wypustki kręgosłupa i „Kalendarz ogrodnika” zamiast podręcznika fontów – może dogonimy wtedy światowe trendy. Zdjęcia: Wojtek Tomczak, Flickr Hillcrest Farmers Market

reklama