Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Bogdan Biały
20 grudnia 2010 in Przepisy by Dorota i Bogdan Biały

Nie za słodko

Rodzinna kutia świąteczna. Niby jednolita, spójna. Popatrzmy na nią z bliska... Ile tu różności!

Zupełnie jak świąteczne danie rodzina jest konglomeratem wielu składników – wartości, cech, jakości, budowanych, zmieniających się na przestrzeni wielu lat. Są takie, które dominują – stanowią podstawę dania: na przykład mak. I właściwie myśląc o kutii, mówimy: „makowa”, a mówiąc o przysłowiowych Nowakach – myślimy „niezłomni”. Ale przecież każdy z nas wie, że bez rodzynek, suszonej moreli, miodu i migdałów kutia byłaby jakaś niepełna.

Niesmaczna. A Nowakowie bez uporu, a nawet stuporu ich najmłodszego synka, nie byliby Nowakami. Te „mniejszościowe” składniki nadają koloryt i smak. Wystarczy spojrzeć na to piękne danie, żeby docenić urodę błyszczących bakalii i popróbować, żeby poczuć wszystkie jej smaki, od najsłodszego miodu, po pewną gorzkość orzechów, cierpkość i ostrość imbiru. Taka kutia jest najlepsza, bo nie brakuje w niej niczego, żadnego smaku i żaden nie dominuje.

Cień przy stole

Czy nasza rodzinna kutia jest skończona i pełna? A przy wigilijnym stole nie brakuje kogoś lub czegoś? Czy o tych, którzy nie mogli lub nie chcieli przyjechać – nadal mówimy z szacunkiem? Czy nie odrzuciliśmy czegoś, co dodaje smaku, choć nie szczędzi goryczy? Może kwaśne wyrzuty babci – bo nie pasowały do idealnego obrazka naszej rodziny? Może poglądy samodzielnej już córki – bo zanadto odbiegały od tego, co jako rodzina chcemy o sobie myśleć?

Tak jak ludzie, także rodziny mają swoje zaciemnione miejsca. I nie chcą tam zaglądać. W rodzinnej kutii skupiają się zwykle na tych „najlepszych”, kolorowych składnikach: maku, moreli, śliwce, kandyzowanych ananasach. Pracowitości, odwadze, patriotyzmie, pobożności. Na samych słodkościach-wartościach. Powstaje mdły, a często fałszywy obrazek!
Bywa wówczas, że niektórzy chcą uciec z takich stadeł – czasem w chorobę, a czasem na drugi koniec świata. Na rodzinnym zdjęciu zawsze stoją z boku, żeby w każdej chwili można było ich „odciąć”. Nie pasują do obrazka, nie ma tu dla nich miejsca.

Ich tożsamość znacząco odbiega od tożsamości familii. A ta nie akceptuje inności. Tylko że emocjonalnego śladu, który pozostawiają w nas ważni przecież ludzie, tak po prosu wymazać się nie da. Dlatego nieraz cierpimy, gdy myślimy o swoich rodzinach, szczególnie w święta. Na szczęście nie zawsze… Bo przecież często myślimy o nich z podziwem: „Jak my potrafimy wspaniale wspólnie pracować!”. Tańczyć do upadłego w karnawałowych kostiumach, jeździć pod namiot, czytać książki, chodzić na koncerty, wspólnie się uczyć, gotować, opiekować dziećmi, osiągać sukcesy w nauce, sztuce, biznesie! Razem, bez żadnego przymusu, bez poczucia obowiązku. W powietrzu unosi się wrażenie ogromnej przestrzeni i spokoju. Nawet kłótnie i kryzysy są dla nas niestraszne. Ból mija, ale też wzbogaca. Pozwala dostrzec to, co do tej pory było marginalizowane.

Zróbmy pierwszy krok

Jeśli coś nie gra – zamiast krzywić się na smak rodzinnej kutii, zastanówmy się, co zrobić, żeby nam smakowała. Gdy będziemy przygotowywać ją na święta, pomyślmy o całej naszej rodzinie. Szczególnie ciepło o tych, z którymi nie zasiądziemy już do wigilijnej wieczerzy. Ale i o tych, którzy z różnych względów zniknęli ze wspólnego zdjęcia. Może podróżują gdzieś daleko, może są w szpitalu, a może sami wycięliśmy ich z fotografii po jakiejś głupiej kłótni?

Zastanówmy się, co wnosili do w nasze życie? Nawet jeśli słabość, uzależnienie, coś, czego nie jesteśmy w stanie zaakceptować – zróbmy w ich kierunku krok. Może w pewnych sytuacjach ta „odrzucana jakość” mogłaby się rodzinie przydać? Mieć jedno, choćby skromne zastosowanie?

I dorzućmy ją, w niewielkich ilościach, symbolicznie – czy to w postaci pieprzu, ostrej papryki, mdłej moreli, słodkiego miodu, imbiru, lekko gorzkawej szałwii czy kminku – do kutii, sałatki czy zupy. To przecież tylko eksperyment. Potem wstawmy je do lodówki – niech smaki się zmieszają. Kiedy znajdą się na świątecznym stole, sięgnijmy po łyżkę… I jak smakują?


Jak utrzymać wakacyjny nastrój przez całe lato?

Okres urlopowy zaczął się na dobre, choć niestety, rzadko spędzamy całe wakacje na wyjeździe. Przez większą część lata chodzimy do pracy próbując poczuć wakacyjny klimat ...

Recepta na lęk? „Pokochaj swoje serce”

„Życie jest zaskakująco proste, gdy przestajemy je komplikować.” mówi Dagmara Skalska w swojej najnowszej książce „Pokochaj swoje serce” i przedstawia sposób na pokonanie lęku.
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI