Sałatka z bobem i pecorino

fot.123rf

„To jedna z najsmaczniejszych rzeczy na świecie. Gdyby książka ta jakimś trafem ukazała się bez tego przepisu, należałoby natychmiast wycofać wszystkie egzemplarze, spalić je i przygotować nowe wydanie, aby go zamieścić. W istocie jest to bardziej elegancka wersja typowej popołudniowej przegryzki chłopów ze środkowych Włoch: bób świeżo wyłuskany ze strąka i ser owczy” – czytamy w książce „Kuchnia Dantego”.
Kuchnia Dantego

reklama

Jeżeli myślicie, że kuchnia włoska ogranicza się głównie do pizzy i makaronów, to jesteście w dużym błędzie. Bogactwo smaków z półwyspu apenińskiego oddaje też zróżnicowanie kulturowe Italii. Każdy z 20. regionów w tym kraju ma swoje dialekty (a nawet języki), własną historię, a przede wszystkim specyficzne potrawy.

Co zrobiłby Dante, gdyby znalazł się raptem we współczesnej Warszawie? – Takie domysły wysnuło i rozbudowało dwóch Włochów mieszkających na stałe w Polsce. Oprawili je we włoskie poczucie humoru (a dokładnie: weneckie i florenckie) i wzbogacili ciekawymi przepisami, które nie tak łatwo znaleźć w Internecie, gdyż pochodzą z różnych regionów Włoch, z domowych receptur i archiwalnych włoskich książek kulinarnych.

Pod większością przepisów znajdują się komentarze: skąd ten przepis pochodzi, jaką ma tradycję, co zrobić, aby gotowa potrawa smakowała jak najlepiej…

Składniki

400 g bobu, 80 g pecorino romano w postaci wiórków, 3 łyżki octu balsamicznego, ząbek czosnku, pęczek natki pietruszki, 6 łyżek oliwy, sól gruboziarnista

Sposób przygotowania

Ponieważ na ogół nie dysponujemy bobem w strąkach, przystosujemy przepis do warunków polskich, gdzie przez całe lato można kupić bób w dużych paczkach. Gotujemy go, aż stanie się jadalny, ale jednak nadal twardy. W tym czasie przygotowujemy mieszaninę bardzo drobno posiekanej pietruszki i rozgniecionego czosnku. Odcedzamy bób, studzimy go, obieramy i przekładamy do miski. Dodajemy pietruszkę z czosnkiem, parę kryształków soli, ocet balsamiczny (ale zwykły winny też może być) oraz wiórki sera. I wreszcie bardzo szczodrze polewamy oliwą, mieszamy. Jemy, nie żałując sobie chleba, ale niech to będzie chleb, którym można potem, ku własnej radości, wytrzeć do sucha miskę z oliwy.