12 kroków do spełnienia marzeń. Krok 5: Zwycięstwo motywuje, a porażka uczy

fot.123rf

Zobacz, jak wiele już zrobiłaś. Brawo! Sprecyzowałaś swoje marzenie, zwizualizowałaś je, podzieliłaś na etapy i zrobiłaś ten pierwszy, najtrudniejszy krok. Dzięki niemu przekroczyłaś granicę pomiędzy biernym marzeniem w myślach, a osiąganiem upragnionego celu. Bezsprzecznie możemy powiedzieć, że jesteś już po drugiej stronie, czyli w świecie ludzi realizujących marzenia. Jak się w nim czujesz? Powinnaś także wiedzieć, że nie ma znaczenia, czy pierwszy krok zakończył się sukcesem, czy niepowodzeniem. Każde z tych doświadczeń jest lekcją daną Ci przez życie. Pamiętaj, nic nie dzieje się bez powodu. Najważniejsze jest jednak to, że zrobiłaś ten pierwszy krok. I teraz, nawet jeśli nie jesteś zadowolona z wyników, nie ma już odwrotu – bo przekroczyłaś magiczną granicę lęku przed realizacją marzeń. Jedyne co Cię teraz czeka, to sukces.
Zobacz Krok 1: dobrze opracuj cel!, Krok 2: podziel swój cel na etapy!, Krok 3: wizualizacja, Krok 4: zaczynasz działać

reklama

Dlaczego ten felieton będzie mówił i o zwycięstwie, i o porażce? Ponieważ jesteś albo zwyciężczynią pierwszego etapu, albo osobą, która doświadczyła ogromnej lekcji, potocznie zwanej porażką. Dlatego rozbiję go na dwie części. Pierwsza część, to sytuacja w której właśnie udało Ci się pokonać początkowy etap i czujesz się jak „Królowa tego świata”. Drugi akapit dotyczy przypadku, kiedy Twoje działania nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. To czas, gdy powinnaś wyciągnąć wnioski z tego, co Ci się przytrafiło. Bo to, czego doświadczyłaś to nic innego jak wspaniała lekcja, z wartości której może jeszcze nie zdajesz sobie sprawy.

Zwycięstwo

Z uśmiechem na twarzy gratuluję Ci tego, co osiągnęłaś. Precyzyjnie określiłaś czas potrzebny Ci na wykonanie pierwszego etapu. Dzięki temu, przy pomocy ChouChou, zrealizowałaś wpisany w nie cel. Oznacza to nie tylko, że zrobiłaś pierwszy krok, ale także, iż jesteś gotowa na następny. Czujesz już jak podnosisz drugą nogę? Zanim jednak zaczniesz działać, spójrz na swoją listę, na której wcześniej wypisałaś kolejne etapy. Zastanów się ponownie, czy aby na pewno jesteś gotowa, by przystąpić do realizacji właśnie tego etapu? Mierz swoje siły na zamiary. Nie przeceniaj się. Muszę się przyznać, że często jest to mój błąd. Stawiam sobie zbyt ambitne cele i później mam wielkie problemy z ich zrealizowaniem. Zdarza się tak, że wykończona padam na łóżko z myślą, że „już nie mogę”. Na całe szczęście przypominam sobie wtedy radę mojej coach „wyznacz sobie cel realny i ambitny”. Co to oznacza?

Cel realny to taki, który możesz zrealizować łatwo, przy systematycznej pracy. Na przykład, jeśli wpiszesz sobie „stracić 3kg w miesiąc” i podejmiesz kroki, na które możesz sobie pozwolić czasowo i finansowo, to jest to coś, co możesz osiągnąć – czyli cel realny. Celem ambitnym będzie np. „stracić 5kg w miesiąc” przy tych samych założeniach czasowo-materialnych. Cel nierealny to np. „stracić 30 kg w miesiąc”.

Dlatego proszę, byś nie ulegała uczuciu euforii zwycięzcy i z dystansem przeanalizowała kolejny krok. Nie osiadaj na laurach. Przed Tobą wciąż długa droga, ale co najważniejsze, teraz już wiesz, że jej podołasz. A zatem – tasiemka z kolejnym etapem gotowa, zawiązuj ją na nadgarstku i działaj. Jak myślisz, w jakim czasie zrealizujesz obecny etap?