12 kroków do spełnienia marzeń. Krok 9: Wypłacz po drodze swoje porażki

fot.123rf

Podczas tej drogi, jaką jest realizowanie marzenia, przydarza się bardzo wiele różnych sytuacji. Te, które zaliczasz do sukcesów, dodają Ci skrzydeł i powodują, że ze zdwojoną energią ruszasz do przodu. Są jednak takie, które są przyczyną tak zwanych załamań…
Zobacz Krok 1: dobrze opracuj cel!, Krok 2: podziel swój cel na etapy!, Krok 3: wizualizacja, Krok 4: zaczynasz działać, Krok 5: Zwycięstwo motywuje, a porażka uczy, Krok 6: Mów głośno i wyraźnie o swoim marzeniu, Krok 7: Wsłuchaj się w to, co mówi Wszechświat, Krok 8: Konsekwentnie idź do przodu

reklama

Przez tzw. „porażki” zaczynasz tracić wiarę i energię do dalszej walki. Dlatego chcę Cię namówić do tego, abyś spojrzała na nie z innej strony. Nie przydarzają się bowiem bez powodu. Każda z nich jest lekcją czegoś bardzo ważnego. Wiem jednak, iż nie jest łatwo, gdy spadają na Ciebie jedna po drugiej, a jak mówi prawo serii, zazwyczaj „chodzą trójkami”. To, czego nauczyła mnie moja coach (a nie jedną porażkę poniosłam w moim dążeniu do celu), było niezmiernie przydatne. Zawsze miałam na nadgarstku jej magiczny zestaw: gumkę i wstążeczkę. Bywały takie momenty, kiedy już nawet naciągana gumka nie dawała rady odpędzić załamania, bo dramat porażki był tak silny. I co zalecała mi moja coach? Nic innego jak wejść pod kocyk i się wyryczeć. Jesteś zaskoczona? Miałam dać sobie tyle czasu, bym mogła płakać i płakać, aż zabraknie mi łez. A gdy dochodziłam do etapu, że już nie mogłam płakać to nagle gdzieś tam wewnątrz robiło się jakby pusto. Czyli tworzyło się miejsce na nowe. Leżąc pod tym kocykiem ze świadomością, że nie mam już łez, zaczynałam powoli szukać rozwiązań. I właśnie wtedy patrzyłam na mój prekursor ChouChou i myślałam sobie: „Do diabła! Przecież to, co naprawdę chcę, to nie leżeć i się nad sobą użalać, lecz zrealizować moje marzenie.” I tak powoli wygrzebywałam się spod kocyka i zabierałam się za życie. Powoli zaczynałam zastanawiać się jak tu podejść moją porażkę, co ją spowodowało, jak ją odkręcić. I tak analizując to, co mi się przydarzyło, okazywało się, że była w tym wielka lekcja dawana mi przez życie.

Dlatego radzę Ci, abyś wchodziła pod kocyk i ryczała kiedy tylko masz ochotę, bo jesteś istotą ludzką, a nie maszyną do wygrywania. I masz prawo przechodzić chwile załamań. A zatem, stosuj sobie „metodę kocyka”, a jak już się wyryczysz to spójrz na wstążkę na nadgarstku. Zobacz jak daleko doszłaś, jak dzielna i silna jesteś. A skoro już mówimy o tej sile, to pora usiąść i przeanalizować powód tej porażki. Co ją spowodowało, dlaczego się przytrafiła i najważniejsze pytanie: „Jak mogę ją obrócić w sukces?”. Usiądź i dobrze ją przeanalizuj. Nie mów: „A jak bym zrobiła tak…” Nie, nie chodzi o rozczulanie się. Chodzi o zimną, matematyczną analizę wydarzenia. Pomyśl, że to nie przytrafiło się Tobie, tylko komuś kto Ci to opowiada. Podejdź do tego z dystansem. I przemyśl, co byś doradziła tej osobie. Jak ty byś się zachowała na jej miejscu i jakie są plusy tego, co się stało.