A może by trochę odpuścić?

fot.123rf

Nie masz noworocznych postanowień ani marzeń do spełnienia? Też dobrze! Zamiast dążyć do czegoś, czego nie ma, lepiej zatrzymać się i pobyć w tym, co jest – twierdzi psycholożka Hanna Samson. Radzi, by w 2018 roku docenić życie, które zwykle jest wystarczająco dobre, by się nim cieszyć.

Pewnie znacie opowieść o rybaku i biznesmenie, bo obiegła już świat kilka razy i niewiele z tego wynikło. Nie będę jej więc przytaczać, a jedynie przypomnę, że rybak leżał sobie na plaży, bo wypływał w morze na krótko, łowił tyle, ile było mu trzeba, żeby nakarmić rodzinę, a resztę dnia spędzał, jak chciał. Zaniepokoiło to biznesmena, bo przecież rybak mógłby łowić więcej. A gdyby łowił więcej, miałby pieniądze i mógłby kupić drugą łódź, zatrudniać ludzi i kupić trzecią – dobrze wiemy, jak to wszystko działa. – I kiedy byłbyś już bardzo bogaty, mógłbyś sprzedać swoją firmę za miliony! – ekscytował się biznesmen. – I co wtedy? – zapytał rybak. – Wtedy mógłbyś leżeć na plaży i robić to, co chcesz. – Ale ja właśnie to robię – odpowiedział rybak.

Nie, nie widzę nic złego w dążeniu do rozwoju. Jestem wręcz entuzjastką zmian, jeśli coś nam nie pasuje w naszym życiu. Ale czy cały czas musimy się ścigać, konkurować i aspirować do wzorców, które być może wcale nie są nasze? Czy musimy odnosić coraz większe sukcesy, żeby czuć zadowolenie z siebie? A nawet jeśli sukcesy są nam potrzebne do szczęścia, to czy jedyną ich miarą są pieniądze, awans i pozycja społeczna?

(…)

Więcej w styczniowym numerze magazynu SENS.

 

Wydanie 01/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.