Będąc rodzicem zadbaj o twoje wewnętrzne dziecko!

Psychologowie powtarzają: zanim zostaniesz rodzicem, najpierw ukołysz i uspokój malucha w sobie. Niech się nie boi złości ani lęku. Kup mu zabawkę, zabierz na spacer, nakarm do syta i ukochaj. Ale bądź ostrożna. Dlaczego warto poznać swoje wewnętrzne dziecko i oddać je pod skrzydła wewnętrznego dorosłego, przyszłym mamom tłumaczy Małgorzata Ohme.
Nie można zapominać o sobie, dziecko nie może terroryzować rodzica. Tylko szczęśliwy człowiek potrafi dzielić się szczęściem i wychować szczęśliwe dziecko… Zapewne nieraz słyszałaś te slogany. Dobrze brzmią, prawda? I nie da się ukryć, że jest w nich sporo racji. Jednak po każdym z nich powinna nastąpić druga część: „ALE…”.

reklama

Szczęście rodzi szczęście

Współcześni psychologowie często odwołują się do koncepcji Wewnętrznego Dziecka. Bo niby jak mamy zapewnić szczęśliwe życie swoim dzieciom, bliskim, partnerom – jeśli sami żyjemy w konflikcie ze swoim „ja”, napędza nas frustracja i poczucie beznadziei? Szczęście rodzi szczęście. Jeśli pokochamy swoje życie, pokochamy siebie i o siebie zadbamy – będziemy lepsi dla innych, dla świata. Nikt chyba nie jest szaleńcem, aby stwierdzić, że człowiek nieszczęśliwy, zdesperowany i samotny będzie potrafił darzyć bezwarunkową miłością? Że nauczy cierpliwości i będzie empatyczny wobec bliźniego?

Od dziś więc, droga mamo, zanim nią zostaniesz – zaopiekuj się swoim Wewnętrznym Dzieckiem! Ukołysz, utul, uspokój. Niech znikną jego lęki i żale, niech się nie boi, nie złości. Daj mu zabawkę i zabierz do parku. Pozwól mu powiedzieć, czego pragnie i czego nie chce. Wsłuchaj się w swoje potrzeby. Ale bądź ostrożna – dzieci bywają bowiem kapryśne.

Uroczy podlotek czy rozwydrzony smarkacz?

Udało się? Doskonale. Teraz powiedz, jakie dziecko drzemie w tobie? Czy domaga się całej twojej uwagi? Szepcze ci do ucha: „JA CHCĘ, TERAZ!”? Chyba najwyższa pora zacząć tę trudniejszą część zadania. Uwolniłaś małego chochlika – każdy z nas ma go w sobie i każdy musi nieco z nim walczyć. Gdy już trochę się poznacie, pora wziąć się do jego wychowania.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »