Bezużyteczne analizy: jak uporać się z krytycznym głosem w głowie?

fot.123rf

Masz wrażenie, że twoje codzienne życie przypomina walkę? Nie z szefem, partnerem, ale z głosem we własnej głowie. Do tego bardzo często jest to walka przegrana.
Ale nie musi tak być. Możesz to zmienić!

Amerykański nauczyciel Blair Singer deklaruje, że całe życie spędził na wojnie, toczącej się między jego prawym a lewym uchem. I twierdzi, że to właśnie jest odległość dzieląca ludzi od sukcesu. W książce „Opanuj swój wewnętrzny głos” uczy, jak ją pokonać. Żeby nie było wątpliwości: wewnętrznego głosu nie da się wyłączyć. A przynajmniej nikt do tej pory nie znalazł odpowiedniego przycisku. Ale można nauczyć się nim zarządzać. W końcu to ty go stworzyłaś i ty możesz go zmienić.

reklama

Dziękuję, dość!

Najważniejszy jest dystans. Kiedy w twojej głowie zaczyna się bitwa, kiedy wewnętrzny głos zaczyna zgłaszać krytyczne uwagi pod twoim adresem, wątpić czy straszyć – spójrz na to z boku. Powiedz: „Hm, to ciekawe. Skąd wzięła się ta myśl, to uczucie?”. Coś w rodzaju: „I kto to mówi?”.

Fakt, argumenty wewnętrznego głosu brzmią zwykle całkiem logicznie. To dlatego wierzysz mu, ulegasz… Mylisz go z rozsądkiem. Identyfikujesz się z nim. Ale on nie jest tobą! Często są to głosy rodziców i innych członków rodziny, nauczycieli czy autorytetów. Nie bez powodu mówi się, że każdy człowiek jest odbiciem sześciu osób, z którymi spędza najwięcej czasu… Zdaniem Blaira Singera wewnętrzny głos to wypadkowa wszystkich twoich doświadczeń i rad, jakich ci udzielono. Czasem nawet się nad nim nie zastanawiasz – reagujesz automatycznie. Singer nazywa to „jazdą na autopilocie”. I podkreśla, że to, co służyło pięciolatkowi podczas przechodzenia przez jezdnię, dziś może cię ograniczać. Pora porzucić dawne uwarunkowania. To droga do wolności. Kluczem jest tu – jak zawsze – świadomość. Zatrzymujesz się, przyglądasz, co się dzieje. Bierzesz napływające myśli pod lupę. Oceniasz, czy to, co mówi twój wewnętrzny głos, ma sens. Wybierasz, do jakiego stopnia chcesz mu wierzyć. Głos nadal jest, ale pobrzmiewa sobie w tle, jak radio. Kiedy staje się bardziej natarczywy, mówisz: „Dziękuję za informację”. A kiedy i to nie pomaga, ucinasz dyskusję stanowczym „Dosyć!!!”.

Anioł i diabeł

Czy każda wewnętrzna podpowiedź jest zła? Oczywiście nie. Zawsze warto słuchać intuicji (czy wręcz instynktu), kiedy podpowiada na przykład, by nie zapuszczać się po zmroku w jakąś uliczkę. Blair Singer mówi, że pod hałaśliwymi głosami szalejącymi na powierzchni kryje się ten, którym przemawia twoja dusza, twoje prawdziwe „ja”. Poznasz go po tym, że cię wspiera, popycha delikatnie do osiągania sukcesów. Zapewnia cię, że sobie poradzisz. Że jesteś wyjątkowa. Dotarcie do tego głosu to zdaniem Amerykanina najważniejszy powód, dla którego warto przebić się przez pozostałe. To szansa powrotu do prawdziwej siebie.

– W twoim wnętrzu mieszka zwycięzca i przegrany – mówi Blair Singer. – Anioł i diabeł. Bohater i łajdak. Wszyscy oni są w tobie. Pytanie brzmi: który z nich dziś wygra? Czy wiesz chociaż, który teraz tobą steruje?

Świętuj sukcesy i… błędy

Wielu ludzi nigdy nie spełnia swoich marzeń, bo wierzy w opinie o sobie, jakie podsuwa im wewnętrzny głos. Singer przyznaje, że chociaż od lat występuje przed tłumami, wciąż przed wyjściem na scenę zdarza mu się odczuwać tremę i ból brzucha. Uspokaja wtedy głosy, które wykrzykują: „W ogóle nie wiesz, o czym mówisz. Znienawidzą cię!”. Albo po prostu ich nie słucha i robi swoje.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »