Bycie rodzicem – co w nas zmienia?

fot. Corbis/ Profimedia

Kiedy masz dziecko, doświadczasz ciągłych zmian. A zmiana jest podstawą rozwoju. Wystarczy tylko być na niego otwartym. Jak zobaczyć siebie w rodzicu, jakim się staliśmy – mówi psycholożka Agnieszka Wróblewska.
Co w nas zmienia rodzicielstwo? W nas jako ludziach?

reklama

Rola rodzica stwarza nowe wyzwania, ponieważ zmusza nas do sięgnięcia do wewnętrznych zasobów, których w innych warunkach w ogóle byśmy nie używali. Nie ma możliwości, żeby stając się rodzicem, pozostać takim, jakim się było wcześniej. To zwykle bardzo dynamiczny proces, na który mamy znikomy świadomy wpływ. Jest w nim duża przestrzeń na twórczość i własny rozwój. Czasami trudno powiedzieć, czy bardziej rozwija się przy nas nasze dziecko, czy to my przy nim nieustannie jesteśmy popychani do rozwoju.

Pod warunkiem że nie podejdziemy do roli rodzica zbyt sztywno.

W psychologii zorientowanej na proces uważamy, że każda rola jest płynna. Rodzicem się nie jest, rodzicem się bywa. Czasami jesteśmy w tej roli w 100 procentach, czasami natomiast tylko w paru, a bywa i tak, że możemy o niej całkowicie zapomnieć, gdy inne są w danym momencie ważniejsze. Istotne, żeby z rolą rodzica nie „skleić się” na dobre, bo może ona zabrać nam inne tożsamości i spowodować kryzys, gdy zmienią się okoliczności. Bycie rodzicem nie zawsze jest potrzebne. Możemy przecież, rysując ze swoim dzieckiem, też być dzieckiem. A nie nauczycielem, który przy okazji zabawy uczy malucha kolorów.

Warto mieć też świadomość, w którym miejscu powielamy schematy rodzicielskie wyniesione z domu lub ulegamy normom społecznym.

Dobrze zauważać, kiedy te schematy nas ograniczają. Dzieje się to wtedy, gdy bardziej reagujemy na deficyty z własnej młodości niż na potrzeby naszego dziecka. Gdy na przykład w dzieciństwie brakowało nam spontanicznych zabaw, będziemy wymyślać dla dziecka zabawy edukacyjne, chociaż mielibyśmy ochotę poprzewracać się z nim po dywanie.

Dlaczego wchodzimy w stare koleiny?

Z różnych powodów. Choćby dlatego, że działa na nas pole społeczne. W szkole prywatnej są inne oczekiwania niż w publicznej, rodzice z dużego miasta różnią się od tych z małego. W różnych miejscach obowiązują inne systemy wartości, inne są oczekiwania wobec dzieci i rodziców, i my temu ulegamy. A jeśli mamy ochotę zrobić coś odmiennego, natrafiamy na wewnętrzne ograniczenia. Obecnie jest też olbrzymia presja na materialne inwestowanie w dzieci, spod której bardzo trudno się wyłamać. Ograniczają nas nieświadome przekonania przeniesione z systemów rodzinnych, które automatycznie powielamy, albo chcemy stworzyć relację z dzieckiem odwrotną do tej, jaką mieli z nami nasi rodzice. Chociaż działamy w dobrej intencji, dalej jesteśmy ograniczeni, bo coś sobie narzucamy i nie mamy dostępu do potencjału naszego i dziecka. Lepiej poszukiwać własnej ścieżki rodzicielstwa. W naturalnym rozwoju wynikającym z roli rodzica przeszkadza także porównywanie się, za którym stoi postać Wewnętrznego Krytyka. Mówi on na przykład: „Zobacz, Małgosia piecze ciasteczka dla swojej córeczki na urodziny, a ty kupujesz w cukierni” albo: „Jaś wyjeżdża na superwakacje, a my znowu na Mazury”.

Cały artykuł „Nowa wersja Ciebie” znajdziesz w wydaniu specjalnym SENS o rodzicach

W wydaniu czytelnicy znajdą także porady dotyczące odżywiania, warsztatów rozwoju, trendów wychowawczych oraz porady takich ekspertów jak Wojciech Eichelberger czy Maria Rotkiel, która podpowie jak ustalać zasady w domu. Poruszone zostaną ważne i kontrowersyjne kwestie: rozwód, seks po porodzie, podział obowiązków w domu, a także ćwiczenia na trudne emocje!

O tym, co dało im rodzicielstwo, opowiedzą m.in. Joanna Brodzik, Tomasz Kot, Marieta Żukowska i Dariusz Michalczewski.