Co nam daje samokontrola?

fot.123rf

– Dlaczego dobrze jest postawić na samokontrolę? – tłumaczy dr Jacek Buczny, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Sopocie, specjalista w zakresie badania samokontroli, siły woli i motywacji.
Obecnie rzadko sobie czegoś odmawiamy. A tu nagle: postaw na samokontrolę!

reklama

To brzmi wręcz obrazoburczo, prawda? Nasze współczesne konsumenckie rozpasanie bierze się z dwóch czynników. Po pierwsze, od zakupu konkretnej rzeczy oczekujemy czegoś więcej niż tylko posiadania, oczekujemy też przyjemności korzystania z tej rzeczy. Po drugie, od zakupów czegokolwiek oczekujemy powiększania tej przyjemności. Nie wystarcza nam sam fakt, że kupujemy krem, to powinien być krem w designerskim opakowaniu i dobrze, żebyśmy przy okazji dostali punkty, które potem będziemy mogli wymienić na nagrody. Wszystko zgodnie z dominującym przekazem: „Bierz z życia, co najlepsze, masz prawo do przyjemności”. I to widać nie tylko w sferze zachowań konsumenckich, ale też w sferze cielesności. Z jednej strony ulegamy złudzeniu podejmowania autonomicznej decyzji o tym, jak chcemy wyglądać, a z drugiej, dopasowujemy się do tego, co modne lub pożądane. Ale przyjemność, jaką czerpiemy z obcowania z pięknymi rzeczami i pięknem własnego ciała, jest krótkotrwała i wymagająca ciągłego podsycania i pomnażania. Stąd nasze wieczne niezadowolenie. Mischel twierdzi, że na to, co przyjemne, lepiej poczekać. Odroczona, nie natychmiastowa, a nawet niematerialna nagroda może być znacznie ważniejsza i w efekcie przyjemniejsza niż nagroda natychmiastowa i materialna. Poza tym odraczanie kształtuje nasz charakter.

Jakie cechy konkretnie?

Uczymy się cierpliwości i budujemy w sobie przekonanie, że jeśli czegoś konkretnego nie dostanę, to nic złego się nie stanie. Odraczanie gratyfikacji sprzyja rozwijaniu zdolności do radzenia sobie z trudnymi sytuacjami.

Także gdy przez korek spóźniamy się na spotkanie?

Na co dzień, zwłaszcza w pracy, oczekuje się od nas perfekcjonizmu. Nic dziwnego, że nie lubimy sytuacji, gdy coś krzyżuje nasze plany. Wolimy, jak rzeczy układają się po naszej myśli, bo chcemy mieć wpływ na swój los. Może to jednak skutkować tendencją do kontrolowania wszystkiego, także tego, czego kontrolować nie możemy – jak czas czy myśli innych ludzi. Kiedy sobie to uzmysłowimy, jest szansa, że nabierzemy dystansu. Spojrzenie na siebie z perspektywy trzeciej osoby „schładza” system emocjonalny, wzmacniając jednocześnie aktywności systemu refleksyjnego, który odpowiada za racjonalność w działaniu. Jest nawet taka technika – „mucha na ścianie”. Wyobrażamy sobie siebie w sytuacji, gdy się pieklimy lub denerwujemy, ale z perspektywy muchy, która siedzi na ścianie i patrzy na nas. To może ostudzić nasze „podgrzane” emocje. Druga rzecz to zdolność do znoszenia frustracji. Możemy ją zwiększyć poprzez zmianę interpretacji danej sytuacji – zamiast: „mogłam wyjść wcześniej, nie spóźniłabym się na autobus”, można pomyśleć: „wyszłam wcześnie, ale autobus się spóźnił”.

W kontekście kontroli i radzenia sobie ze zbytnią emocjonalnością warto wspomnieć także o jodze jako codziennej praktyce. Jej dobroczynny wpływ na nasz umysł potwierdza wiele badań naukowych. Joga oprócz ćwiczenia ciała, pomaga także zdobyć zdolność „przepuszczania” myśli przez świadomość. Dzięki temu uczymy się zachowania równowagi umysłu.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »