Co robić, gdy dziecko przechodzi okres buntu?

fot.123rf

Dojrzewanie to ważny czas w życiu młodego człowieka – wtedy zaczyna stanowić o swoim „ja”, separuje się od rodziców i odcina pępowinę. Jak przetrwać ten czas?
Rozmawiać z innymi rodzicami nastolatków. Nawet nie w kontekście szukania rozwiązania problemu, ale po prostu po to, żeby wiedzieć, że w ich domach dzieje się to samo, inni rodzice też są tak bezlitośnie traktowani przez swoje dorastające dzieci.

reklama

Myśleć tak: „Jak jej musi być ciężko wytrzymać samej ze sobą. Jak ona się teraz potwornie męczy! Żyje na rozpędzonej karuzeli, której nikt na świecie nie potrafi zatrzymać”.

Nie zapominać o sobie. Dojrzewające dziecko absorbuje niezwykle dużo uwagi otoczenia. Jego zmienne nastroje destabilizują czasami cały dom. Dlatego trzeba mieć swoje sprawy poza dzieckiem. Joga, rower, klub dyskusyjny, basen – cokolwiek, co robisz sama. To twój święty czas. Im gorzej znosisz zachowanie dziecka, tym częściej przyznawaj sobie prawo do oddechu wyłącznie w miłym dla ciebie otoczeniu.

Zgadzać się. Gdy nastolatek jest silnie wzburzony (czyli kilkadziesiąt razy dziennie), nie warto z nim podejmować racjonalnych dyskusji, bo wszelkie „mądre” argumenty odbijają się od niego. Stan silnego wzburzenia sprawia, że dotyka nas głuchota emocjonalna i naprawdę nie słyszymy tego, co ktoś do nas mówi. Kluczowe słowa, dzięki którym da się porozumieć z nastolatkiem, to: „Rozumiem cię, też chciałam dziś iść na spacer. Ja także nie znoszę, gdy ktoś nie oddzwania, mimo że obiecał. Ja również mam ochotę na ciemny chleb”. Kiedy tylko się da, pokazuj dziecku, że stoicie po tej samej stronie barykady. Tłumaczenie mu, że takie jest życie i nie zawsze sprawy idą po naszej myśli, jest w czasie awantury stratą czasu.

Wskazywać sens, czyli tłumaczyć dlaczego. Nastolatek jest wrażliwy na punkcie prawie wszystkiego, ale najbardziej jest wyczulony na bezsens. Gdy czegoś mu się nie chce zrobić, zawsze to jest „bez sensu”. Dlatego warto jednym prostym zdaniem, ale zawsze uzasadniać swoje prośby: „Odnieś talerz, bo to mi pomoże w zmywaniu. Nie rzucaj tu ubrań, bo mogą się zniszczyć. Nie odzywaj się tak do mnie, bo jest mi przykro”. Zawsze mów, dlaczego ma coś zrobić, bo inaczej twoje polecenie będzie „bez sensu”.

Dać dziecku samodzielność. Tak dużą, na jaką tylko ciebie stać.

Nauczyć się słuchać. Gdy nastolatek coś do ciebie mówi (albo krzyczy), nie oczekuje twojej oceny, a już najmniej rady. Każda z tych rzeczy blokuje komunikację z dzieckiem, a ono chce sobie tylko pogadać, wyrzucić z siebie nagromadzone emocje. Dlatego czas, gdy twoje dziecko dorasta, to moment na odświeżenie w sobie umiejętności słuchania. „Aha… Tak? O!”. Ograniczaj się do takich elementów ekspresji, zamiast pouczać i oceniać.

Szukać dobrych chwil. Nastolatek jest jak… kot. Przyjdzie do ciebie tylko wtedy, gdy on tego chce, ale gdy to zrobi, za nic w świecie nie należy go odtrącać. Bądź dorosła, nie odgrywaj się na swoim dorastającym dziecku. Warto słuchać, pogadać, ponarzekać razem, powygłupiać się, pośmiać… A potem dać się porzucić, bo dzwoni Julka.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »