Co zrobić, gdy ogarnia nas strach?

fot.123rf

Sprawdzony sposób na oswojenie paraliżującego strachu? Dotrzeć do sedna sprawy – głęboko zakorzenionej obawy, że sobie nie poradzisz. Gdy zaakceptujesz siebie i swój lęk, odzyskasz spokój.
Czego boisz się najbardziej? Utraty pracy? Choroby? Rozstania? Lotu samolotem? A może wystąpień publicznych, odmawiania, okazywania gniewu? To zabawne, ale często boimy się sprzecznych rzeczy: porażek i sukcesów, samotności i bliskości, życia i śmierci… Lęk może też przybierać różne formy: od paniki do wewnętrznego niepokoju. Możesz czuć dyskomfort z nim związany i wcale nie nazywać go lękiem. Czasem ubierasz go w garnitur stresu – to trochę lepiej brzmi i przesuwa uwagę na okoliczności zewnętrzne. Może łatwo się irytujesz i wybuchasz gniewem, a pod spodem czai się obawa („skoro tak się zachował, na pewno mnie już nie kocha”). A może martwisz się („czy na pewno w czasie urlopu będzie ładna pogoda?”), wyrzucasz coś sobie („może jednak należało nie kupować tego żółtego swetra”), wciąż sprawdzasz („czy na pewno zapakowałam wszystko do walizki?”). Tak, to też lęk.

reklama

Rozpatruje się go różnie: jako zaburzenie nerwicowe (czy wręcz chorobę), jako problem natury psychologicznej… Susan Jeffers, amerykańska nauczycielka prowadząca seminaria na temat strachu i autorka książki „Nie bój się bać”, proponuje jeszcze inne podejście. Jej zdaniem nieumiejętność radzenia sobie z lękiem rzadko ma podłoże psychologiczne. Otóż dla Jeffers to temat podpadający pod… edukację. Co to oznacza w praktyce? Ano to, że w większości przypadków lęk nie wymaga terapii. Tylko poznania jego istoty, zmiany sposobu myślenia.

Lęk ma trzy poziomy

Wiele lat temu Susan Jeffers zrobiła doktorat z psychologii. I wciąż się bała. Lęk towarzyszył jej nieustannie, wszędzie zabierała go ze sobą. Aż któregoś dnia, w samym środku kryzysu, krzyknęła do lustra: „dość!”. Właściwie to zaczęła wrzeszczeć do utraty tchu. Aż zobaczyła w lustrze rozpogodzoną, uśmiechniętą twarz, skinęła głową na znak zgody. Decyzja zapadła, nie było odwrotu. Wiedziała, że nigdy już nie wróci do poprzedniego życia, że znajdzie sposób. Książki, warsztaty, rozmowy z ludźmi… Wreszcie – jak mówi – oduczyła się starego sposobu myślenia, wyszła z więzienia. Zaczęła postrzegać świat jako bardziej przyjazny. Teraz uczy tego, co odkryła. Twierdzi, że tę wiedzę mogą opanować wszyscy.

Susan Jeffers zwraca uwagę na to, że każdy lęk ma trzy poziomy. Pierwszy to konkretna sytuacja: boisz się tego, co może się zdarzyć (dolegliwość, klęska żywiołowa, zmiana), albo podjęcia jakiejś aktywności (rozmowa z szefem, przeprowadzka, odejście z pracy). Drugi poziom lęku nie dotyczy już konkretnych sytuacji, ale – ogólniej – naszego „ja”. Jeśli boisz się spotkań towarzyskich, prawdopodobnie twój lęk obejmować też będzie wchodzenie w bliskie relacje czy zabieranie głosu podczas zebrań zawodowych. Wszystko sprowadzać się może do strachu przed dezaprobatą, odrzuceniem. Na drugim poziomie chodzi więc o stan umysłu, który towarzyszy ci w różnych sytuacjach – czy to na polu zawodowym, czy osobistym.