Co zrobić, żeby osiągnąć w życiu sukces?

fot.123rf

Podstawowe pytanie „Czy żyję tak, jak chcę?” zwykle sprowadza się do kolejnego: czy praca daje mi spełnienie? Jeśli nie, skup się na swojej misji zawodowej.
Jestem daleko czy coraz bliżej miejsca w życiu, w którym chciałam być? To trudne pytanie, czasem nie chcemy go sobie zadawać. Pracę, której nie lubimy, czyli niewygodną sytuację, w której tkwimy, traktujemy przejściowo. Kolejny rok z rzędu… Z drugiej strony wiemy przecież, co chciałybyśmy robić, jak i gdzie żyć, ale jakoś nie przybliżamy się do tej wizji ani o krok. Kolejny rok z rzędu… I nic się w tej sprawie nie zmieni, chyba że zdecydujesz, co zmienisz w swoim zachowaniu. I naprawdę to zrobisz.

reklama

Ścieżka serca

Jest mnóstwo szkoleń uczących motywacji, wyznaczania i realizowania celów, ale największą motywacją jest zawsze ta osobista, płynąca z serca. Motywacja finansowa też jest bardzo silna, to prawda – ale do czasu. Dzięki pieniądzom nakarmisz wszystkie swoje materialne potrzeby, ale ducha pieniędzmi nie nasycisz… Jeśli więc pracujesz wyłącznie dla pieniędzy, być może osiągniesz spory sukces (materialny, ekonomiczny, społeczny), ale możesz stracić osobiste szczęście. Rick Jarow, autor książki „Antykariera. W poszukiwaniu pracy życia”, nauczyciel i doradca, mówi, że spotkał w życiu wielu ludzi, którzy wspięli się wysoko po drabinie kariery, ale w którymś momencie zorientowali się, że drabina była przystawiona nie do tej ściany. Spełniamy oczekiwania rodziców, partnerów, bliższego i dalszego otoczenia, ale nie spełniamy swoich własnych. Najczęściej z lęku, że stracimy to, co już sobie wypracowaliśmy, co już mamy.

Tanna Jakubowicz-Mount, psycholog i psychoterapeutka, prowadzi inspirowane naukami Ricka Jarowa warsztaty o podążaniu ścieżką serca. – Ten termin zaczerpnięty jest od Tolteków, którzy ufają, że nasze czujące serce wie, czego potrzebujemy, aby nasza dusza mogła się rozwijać – mówi. – To pierwotna wiedza o tym, kim w istocie jesteśmy i czego potrzebujemy, żeby osiągnąć spełnienie. Ścieżka serca jest naturalna – jak woda, która płynie tam, gdzie otwiera się przejście. Kiedy odnajdujemy swoje powołanie, to okazuje się, że to jest naturalny nurt naszego życia. Bo płynie z serca i rozwija się przed nami jak rzeka…

Zaufanie do siebie

Kluczowe w naszych życiowych wyborach jest przekonanie, że wiemy, co jest dla nas dobre, czego potrzebujemy, co nas wzmacnia, co karmi, a co odbiera siłę. Życie, jeśli nie jest zgodne z powołaniem, podcina skrzydła, odbiera energię. Jeśli robimy to, co lubimy, nie musimy wkładać w to wysiłku albo nie czujemy, że go wkładamy. Nie bez powodu wiele osób, które osiągnęły sukces, mówi, że praca jest ich pasją. To prawdziwi szczęściarze. Dziś jednak, w dobie światowego kryzysu, często zadowalamy się tym, co mamy, bo wybór jest niewielki.

Na dłuższą metę życie w niezgodzie z sobą grozi wypaleniem, zmęczeniem, poczuciem pustki. Mentalnie umiemy sobie wytłumaczyć, że „musimy przecież zarabiać”, ale ciało, nasz mądry doradca, zacznie wysyłać niepokojące sygnały: migreny, bóle żołądka, kręgosłupa, chroniczne przeziębienia… Tanna Jakubowicz-Mount mówi, że spotyka wiele takich kobiet.

– Czują, że marnują życie, działają przeciwko sobie, przeciwko własnemu zdrowiu, a nawet przeciwko własnej rodzinie, bo wracają z pracy zestresowane i rozstawiają wszystkich po kątach. Nie mają siły cieszyć się tym, że mają ciepły, fajny dom.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »