Coaching energetyczny: Nastaw się na dobre wibracje

fot.123rf

Człowiek, życie, świat – wszystko nieustannie się zmienia. Dlatego podążanie za energią, która znajduje się w nas, jest skuteczniejsze, niż siłowanie się z przekonaniami. Na tym polega coaching energetyczny.
Coaching w klasycznym tego słowa rozumieniu najczęściej jest pracą nad umysłem. Wkładamy duży wysiłek, by zmienić nasze myśli, przekonania wreszcie zachowania. – Podczas tych procesów przez cały czas jesteśmy w głowie, rzadko dotykamy swoich uczuć, raczej o nich mówimy, oceniamy je i nie posuwamy się do przodu – mówi Joanna Godecka, life coach, specjalistka od coachingu oddechu i praktyki obecności. – Coaching energetyczny jest inny, skupia się na przeżywaniu i docieraniu do prawdziwych intencji.

reklama

Fizyka kwantowa nie od dzisiaj dowodzi, że nasza bytność na Ziemi jest w większym stopniu energią niż materią. W dodatku energia ta znajduje się w ciągłym ruchu. Gdybyśmy pod mikroskopem elektronowym obejrzeli stół, okazałoby się, że wszystkie jego elektrony krążą. Tak samo dzieje się z naszym ciałem, jesteśmy specyficznym połączeniem energii z materią, nieustannie się odnawiamy. Nawet biologia udowadnia, że nasze komórki wymieniają się w określonym cyklu. Jesteśmy bardziej czasownikiem niż rzeczownikiem. – Z tego wynika, że nie ma takiej rzeczy, której nie moglibyśmy w swoim życiu zmienić – mówi Joanna Godecka. – I że zmiana jest czymś naturalnym.

PIERWSZY KROK: to, czego nie chcesz

Początek pracy podczas sesji coachingu energetycznego to rozmowa, podczas której odkrywasz prawdziwą intencję swoich dotychczasowych działań i zachowań. Zadajesz sobie pytanie, czy sztab dowodzenia twoim życiem ulokował się w mózgu, czy w sercu. Z pierwszego miejsca będzie wydawał komendy: „Rób to, na tym zarobisz, tutaj nie zginiesz, będą cię lubić, mama będzie zadowolona”. Mimo że jest to dość logiczne i może wyglądać bezpiecznie, zazwyczaj podporządkowanie się tym rozkazom nie przynosi ani szczęścia, ani wytchnienia.

– Musimy sprawić, żeby centrum dowodzenia życiem było nasze serce i uczucia z niego płynące – mówi Joanna Godecka. – Umysł powinien być tylko narzędziem wykonawczym. Mamy robić to, co rezonuje z naszą wibracją, a nie to, co nam się opłaca.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »