Coaching twórczości: jak odblokować potencjał

fot.123rf

Podobno wszyscy jesteśmy artystami, ale nie każdy ma odwagę tworzyć. Piszesz, malujesz, fotografujesz? Coach twórczości pomoże ci znaleźć inspirację, odblokować się i zmobilizować, ale też zadbać o zyski z twojej pracy.
Spotkanie zaczyna się zwykle od przedstawienia własnej twórczości. W dość nietypowy sposób. Coach Magda Fres rozkłada przed klientem karty z gry dla dzieci „Dixit”. Prosi o wybranie obrazka, który najtrafniej reprezentuje jego pierwiastek twórczy. Może będzie to labirynt – bo lubisz dygresje, skojarzenia. Albo dziewczynka z balonikiem – bo obserwujesz świat z dziecięcej perspektywy, cenisz sobie lekkość i zabawę. A może wulkan – bo twórczość to wentyl bezpieczeństwa dla twoich emocji.

reklama

– To typowo coachingowa praca z metaforą – tłumaczy Magda Fres. – Jeśli mam się zajmować czyjąś twórczością, chcę ją poznać. Oczywiście, nigdy jej nie oceniam, to nie moja rola, ale dobrze jest wiedzieć, o czym rozmawiamy. Bez nazywania stylu malarskiego czy streszczania powieści… Takie metaforyczne ujęcie daje też nową perspektywę, pozwala od razu wyjść poza problem. Zobaczyć to, co działa.

Potem można się pochylić nad wyzwaniami. Popracować z różnymi tematami, chociażby wyjścia do świata, dzielenia się swoim dziełem, konfrontacji z oceną. – Zdarza się, że ktoś otrzymuje sprzeczne komunikaty na temat swojej twórczości. Jedni chwalą, inni krytykują. Czuje się więc zdemotywowany – mówi Magda Fres. Czego potrzebuje? Głębokiego przekonania, że tworzenie ma sens, niezależnie od tego, co myślą na ten temat inni. Że to, co robi, jest wartościowe, nawet jeśli nikt nie przyjdzie na jego wystawę. – Nie mamy wpływu na ocenę innych, ale od nas zależy, co z tą oceną zrobimy. Chodzi o to, żeby centrum zawiadywania emocjami było w środku, nie na zewnątrz – wyjaśnia coach. I przyznaje, że czasem potrzeba nawet kilkudziesięciu lat, by wypracować sobie rozpoznawalny styl, zostać docenionym. – Sęk w tym, skąd wziąć tyle energii, samozaparcia i pewności siebie.

Proces twórczy

Magda Fres napisała siedem książek. Trzy zostały wydane, cztery czekają „w szufladzie” na lepszą koniunkturę. Dobrze wie, z jakimi trudnościami zmaga się twórca: począwszy od organizacji czasu, poprzez szukanie inspiracji (zwanej w pewnych kręgach „natchnieniem”), a skończywszy na sprzedaży gotowego dzieła (czy, jak kto woli, produktu).

Pracuje z pisarzami, malarzami, fotografami, rękodzielnikami… Towarzyszy im w osiąganiu różnych celów: wystawa, wyjście z impasu, wybór między dwiema dziedzinami sztuki… – Oczywiście, mógłby się tego podjąć każdy inny coach – przyznaje. – Ale coaching twórczości ma swoją specyfikę. Bierze pod uwagę złożoność procesu twórczego, jego głęboki, intrapsychiczny wymiar. Dysponuje specjalnymi narzędziami, których na próżno by szukać chociażby w coachingu sportowym. Wiele z nich „importowałam” ze Stanów Zjednoczonych. Inne stworzyłam sama, bazując na swojej wiedzy i doświadczeniu.

Wyrosła w domu, w którym czytało się, komentowało i kochało literaturę… Rodzice uczyli języka polskiego, potem zaangażowali się w pisanie, zaczęli wydawać kolejne książki. – Szybko dostrzegli mój talent, wzmacniali chęć pisania. Już w szkole podstawowej brałam udział w różnych konkursach literackich – opowiada. Wybrała studia psychologiczne, ale najbardziej pociągała ją psychologia twórczości. Na trzecim roku wiedziała już, o czym napisze pracę dyplomową: „Rola lęku w procesie twórczym”. – Okazało się, że w Polsce nie ma żadnych opracowań na ten temat – wspomina. – Na szczęście miałam przyjaciół studiujących w Szkocji. Pojechałam do Edynburga, trzy tygodnie spędziłam w miejscowej bibliotece.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »