Dysleksja u dzieci

fot.123rf

Jak unikać typowych błędów rodzicielskich, radzi ekspertka magazynu SENS – Ewa Nowak.
Moja 6-letnia córeczka zna wszystkie litery, wie, co to są sylaby, umie przeczytać trzyliterowe wyrazy, a mimo to nie da się jej zmusić, żeby łączyła je w zdania. W szkole otrzymałam sprzeczne komunikaty. Nauczycielka Magdy uważa, że córka jest mądra i samo jej to przyjdzie. Psycholog natomiast powiedziała, że być może w ten sposób Magda wyraża bunt, że chce mnie lub ojca za coś ukarać. Tata Magdy z nami nie mieszka, ma nową rodzinę. Pedagog szkolna uważa, że Magdzie niezbędna jest reedukacja – płatna, prywatna. Za parę miesięcy koniec roku szkolnego, w jej klasie wszystkie dzieci lepiej lub gorzej czytają na głos, a Magda odstaje. Za rok będą lektury, zadania z matematyki. Nie wiem, co robić. Jak mam domowymi sposobami wesprzeć nieczytające dziecko? Jestem z wykształcenia farmaceutką. Dam radę sfinansować prywatną reedukację dziecka, tylko boję się, że jak raz zaczniemy, to Magdzie już zawsze potrzebne będzie wsparcie. Dodam, że Magda dobrze liczy, ma bogate słownictwo, tylko to czytanie… Proszę o jakieś konkretne wskazówki.

Większość dzieci opanowuje sztukę czytania w wieku 6–8 lat. Jednak 10 proc., z ilorazem inteligencji w normie, dotkniętych jest dysleksją i nie nie może opanować w tym wieku sztuki czytania. Warto zrobić Magdzie badania. Jeśli dysleksja zostanie stwierdzona, uchroni to dziecko przed wieloma przykrościami i stawianiem jej zadań, którym nie jest w stanie sprostać. Dyslektycy mają wspaniałą wyobraźnię, umieją zająć się sobą, myślą niestandardowo i w końcu (ale czasem dopiero w wieku 10–12 lat) uczą się czytać płynnie, zdobywają wykształcenie i odnoszą sukcesy – zwłaszcza w branżach artystycznych.

Wielu rodziców uważa, że skoro u dziecka wykryto jakiś problem szkolny, należy się na tym skupić. To wielki błąd! Jeśli Magda jest dyslektyczką, musi spędzać w stresującym środowisku wiele godzin dziennie. Dlatego najważniejsze nie jest szybkie nauczenie Magdy czytania, ale zadbanie, aby po szkole każdego dnia spędzała czas na naturalnej dla dziecka w tym wieku aktywności. Sanki, szaleństwo na śniegu, łyżwy, basen, spacery, wycinanki, wymyślanie na podstawie obrazków, o czym jest książka… W ten sposób podczas spontanicznych aktywności, które w żadnym razie nie są stratą czasu, rozwija się mózg, kształcą się umiejętności, a dziecko czuje, że są zajęcia, w których jest dobre.

Najważniejsze to nie robić problemu. Magda nie powinna słyszeć, że ma problem z czytaniem. Taka łatka bardziej jej zaszkodzi niż to, że nauczy się czytać rok, a nawet trzy lata później niż jej rówieśnicy. Dlatego proszę zdecydowanie powstrzymać się od zadawania córce pytań w rodzaju: „Czy było w szkole czytanie? Co czytaliście? Czytałaś na głos?”.

Proszę nie ukierunkowywać uwagi córki na to, z czym ma kłopot, a skupić się raczej na tym, w czym jest dobra – na bogatym słownictwie, wysokim poziomie empatii i ponadprzeciętnej wyobraźni.

Podsumowując, proponowałabym, by jak najwięcej czytała Pani Magdzie na głos i powstrzymała się przed sugestiami, żeby sama przeczytała tytuł albo akapit. To zabije w niej wszelką przyjemność kontaktu z książkami, a przecież nie o to nam chodzi, prawda?

Ewa Nowak pedagog, terapeutka, autorka książek dla dzieci i młodzieży

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »