Gdy boimy się wsiąść do samolotu

fot.123rf

Lotniczych podróży można unikać, ale w dzisiejszych czasach to nie takie proste, i to nie tylko w sezonie urlopowym, który właśnie w pełni. Edyta Bartosiewicz śpiewała kiedyś: „Zabij swój strach”. Psycholożka Agnieszka Markiewicz twierdzi, że znacznie lepiej jest się z lękiem zaprzyjaźnić i że latać może każdy.
Jak to się stało, że wcześniej była pani stewardesą?

reklama

Gdy miałam dziesięć lat, poleciałam pierwszy raz samolotem. To była fascynacja! Bardzo mi się podobała mobilizacja załogi pokładowej, ale najbardziej chodziło mi o latanie, bycie w chmurach, start, lot i lądowanie, z naciskiem na start.

Podobno 30 procent populacji czuje lęk przed lataniem. Pani obserwacje jako stewardesy to potwierdzają?

O tych 30 procentach wiem raczej z wyników badań niż z doświadczenia pracy na pokładzie samolotu. Bardzo rzadko afiszujemy się z tym, że się czegoś boimy. Większość odczuwających lęk osób siedzi cichutko, nie ujawnia się, z punktu widzenia załogi pokładowej to idealny klient. Ci, którzy zgłaszają, że się boją, mają świadomość tego, co się z nimi dzieje, i proszą o pomoc. Zdarzyła mi się taka sytuacja, ale dotyczyła kobiety, która pracowała już ze swoim lękiem. Miała świadomość tego, że jej ciało może się zachować w taki, a nie inny sposób i że personel może jej pomóc. Poprosiła, żeby posadzić ją w pierwszym rzędzie, więc ją tam przesadziliśmy. Miała ze mną kontakt, piła wodę, liczyła ziarenka cukru wysypanego z torebki, oglądała kolorową prasę, miała co robić. Na szczęście lot był krótki.

Zdarza się, że ktoś ze strachu nad sobą nie panuje?

Z atakiem paniki jest tak, że najczęściej jednak do niego nie dochodzi, a przynajmniej nie w samolocie. Nie spotkałam się z takim atakiem podczas mojej 15-letniej pracy na pokładach samolotów. To coś znaczy. Żadna osoba, która opowiadała mi o tym, że się tego boi, i która miała pełne wyobrażenie na temat tego, co się będzie z nią wtedy działo, nigdy takiego ataku nie doświadczyła.

Wszystko dzieje się tylko w naszej głowie?

Tak, 99 procent lęku to jest nasza wyobraźnia.

Za często skupiamy się na tym, co złego może nam się przydarzyć, jakbyśmy mogli ubiec nieszczęście i w ten sposób siebie ochronić.

To są zniekształcenia poznawcze. Przed lotem bardzo często występuje właśnie takie: „Czuję, że tak będzie, więc tak się wydarzy” lub: „zdarzy się katastrofa, bo będę na pokładzie”.

Czy można wskazać źródła lęku przed lataniem?

Źródło ma na ogół swój początek w dzieciństwie. Zaczynamy się bać jakichś miejsc, sytuacji. Ktoś nam mówi: „Uważaj, tego nie dotykaj, tu ktoś może zrobić ci krzywdę, tam nie wychodź”. Często mam do czynienia z osobami, których tata latał bardzo często, a mama prosiła go zawsze, żeby dzwonił, jak doleci (w domyśle: jeśli doleci). W dziecku podsycało to strach, bo nie wiadomo było, czy ten tata doleci, czy nie.

Czego najczęściej boimy się na pokładzie samolotu?

Dosyć częste przypadki to klaustrofobia czy agorafobia, czyli lęk przed zamkniętą bądź otwartą przestrzenią – wewnątrz samolotu mamy przecież przestrzeń zamkniętą, ale na zewnątrz otwartą. Możliwy jest też lęk społeczny – boimy się wyobrażenia o swoim szaleństwie, że zrobimy coś takiego, co nas ośmieszy w oczach innych ludzi, czyli np. wspomnianego ataku paniki. Niektórzy boją się oddać kontrolę, na co dzień rządzą, są prezesami, dyrektorami, a tu nagle wchodzą do samolotu i władzę przejmuje ktoś inny, ktoś, kogo nie znają, nawet nie widzą. Dlatego często mówię pacjentom, że jeśli jest taka możliwość, warto zajrzeć do kokpitu, żeby zapytać, kto jest kapitanem. Pasażer może więcej, niż myśli. Gdy dzieje się coś złego, samolot może na przykład wylądować, kapitan może zawrócić samolot z pasa. Musi to być uzasadniona decyzja, niemniej jednak jest to możliwe. Ale wróćmy do tego, czego się boimy. Kolejna sprawa to lęk o zdrowie: na pokładzie stanie mi się coś takiego, że nie będzie można udzielić mi pomocy.

I jeszcze lęk przed awarią albo przed tym, że jesteśmy w kupie żelastwa, która znajduje się bardzo wysoko nad ziemią.

To o tyle naturalne, że tak na zdrowy rozum nie mamy prawa latać. My, ludzie, chodzimy po ziemi, gdybyśmy mieli fruwać, mielibyśmy skrzydła. Niespodziewanie stworzono maszynę, która unosi się w powietrzu. Sama obawa jest więc zrozumiała, chodzi o to, żeby ten nasz strach nie przybierał na sile.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »