Gorzki smak sukcesu – felieton Olgi Kozierowskiej

fot.123rf

Ona: żona i matka, rozdarta między pracą a rodziną. On: pan i władca, z wizją bycia samcem alfa i głównym żywicielem rodziny. Choć to stereotyp, to nadal funkcjonuje w życiu wielu rodzin. Pytanie: co dalej?
Ostatnich kilkanaście wykładów, które prowadziłam, uświadomiło mi wagę rosnącego problemu, z jakim spotykają się kobiety z ambicjami zawodowymi. Ten problem nazywa się: „ona, jej marzenia i rozwój zawodowy versus on i akceptacja jej potencjalnych sukcesów”. Bo jakby z tym nie walczyć, to emancypacja kobiet postępuje. Chcą pracować, chcą się rozwijać, sięgają po wysokie stanowiska w biznesie, nauce i polityce. Mają coraz więcej pieniędzy. Ba, coraz częściej więcej niż „on”, co oczywiście jest dla niego trudne do zaakceptowania lub wręcz nieakceptowalne. Jaką cenę płaci dziś kobieta, która wybiera swoje marzenia? Przyjrzyjmy się dwóm przypadkom:

reklama

Karierowiczka

Magda, właśnie dostała awans, czekała na to prawie rok. Mąż pocieszał ją, gdy sfrustrowana przestawała już liczyć na to, że szef zauważy jej zaangażowanie i gotowość na rozwój. Teraz z radością i dumą oświadczyła mężowi, że spełniły się jej marzenia, dostała awans, co wiąże się z większymi zarobkami, samochodem służbowym i podróżami, na razie tylko kilka razy w miesiącu. Otworzyła butelkę wina, nalała kieliszek mężowi, sobie i… wzniosła toast za swój sukces, bo jakoś jemu nie przeszło to przez gardło. Wyczuła, że coś jest nie tak, ale mąż zapewnił ją, że to tylko zmęczenie, że miał ciężki dzień. W kolejnych tygodniach kłócili się o byle co. Wyrzucał jej, że zapomniała kupić jego ulubiony ser, że nie ma świeżego chleba, że zaczęła pracować w domu i cierpi na tym rodzina – w domyśle on, bo dzieci jeszcze nie mieli. W końcu odebrała też telefon od teściowej, z wykładem na temat dobra rodzinnego, wartości, dbania o dom i jej syna. Wysłuchała również złowieszczych przepowiedni na temat tego, jak praca negatywnie wpłynie na jej zajście w ciążę i wychowywanie dziecka. Magda zaczęła funkcjonować w rozdarciu, pomiędzy pracą i radością z nowych wyzwań a strachem przed kolejną kłótnią i wyrzutami. Nie mogła zrozumieć, dlaczego najbliższa osoba próbuje zniszczyć w niej tę radość ze spełnionego marzenia, nie chce zrozumieć, że dla Magdy praca jest ważna, że ona sama dla siebie też jest ważna.

Po roku takiego życia obok siebie on oznajmił, że ma kogoś innego. Dziewczynę, dla której praca nigdy nie będzie ważniejsza niż on.

Wyrodna matka

Jola, matka dwójki dzieci. Kiedyś pracowała, ale gdy urodził się pierwszy syn i miał problemy zdrowotne, postanowiła sobie na chwilę odpuścić. Byli z mężem dobrze sytuowani, więc pieniądze nie stanowiły problemu. Po czterech latach przerwy zapragnęła jednak zmiany. Zawsze marzyła o własnej firmie, a w czasie gdy zajmowała się dziećmi oraz domem, szukała inspiracji w internecie, czytając ciekawe magazyny. Wreszcie dojrzała do tego, by zrobić pierwszy krok i założyć działalność. Pomysł na biznes, jak to często bywa, zrodził się nagle. Mąż się ucieszył, pomógł nawet napisać prosty biznesplan i oszacować koszty inwestycji. Pierwszy sukces przyszedł bardzo szybko. Jola trafiła na okładkę poczytnego pisma o innowacyjnych biznesach, zaproszono ją do telewizji i radia. Zamówienia spływały jak szalone. Telefony, e-maile, spotkania. Czuła nareszcie, że żyje, że coś znaczy. Zaczęła się lepiej ubierać, staranniej malować, chodzić w szpilkach. Pewnego wieczoru, po trudnym dniu w pracy, odebraniu dzieci, spacerze, zajęciach dodatkowych, nakarmieniu ich, wykąpaniu i poskładaniu wszystkiego, co było do poskładania… usiadła nareszcie przy stole, zrobiła sobie herbatę i zaczęła odpowiadać na zaległe e-maile. Wtedy właśnie wrócił z zakupami mąż, położył je na stole i z miną cierpiętnika zaczął odgrzewać sobie obiad. Zapytała: „Czy coś się stało?”. Długo milczał, po czym wybuchł: „Miało nie być pracy w domu! Cierpi na tym rodzina, nie zgadzam się na to. Wybieraj: praca albo ja!”. Wyszedł, trzaskając drzwiami.

Rano pogodzili się, ale Jola zaczęła żyć w strachu, że straci mężczyznę, którego tak bardzo kocha, tylko dlatego, że nie jest w stanie zrezygnować ze swoich ambicji. Stanęła przed trudnym wyborem. Wiedziała też, że już nigdy nie będzie tak samo.

Jak powinny zachować się nasze bohaterki, by zyskać, a nie stracić? Czy można zrezygnować z siebie, swoich marzeń i żyć szczęśliwie? Kiedy kończy się świadomy wybór, a zaczyna poświęcenie? Kiedy społeczeństwo przestanie od nas wymagać pełnienia roli matki Polki, kiedy przestanie nas ganić za to, że zapragnęłyśmy więcej?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »