Grywalizacja. Jak gry mogą nas rozwijać?

fot.123rf

Wymyśl sobie grę, a łatwiej ci będzie wykonywać nudne zadania, rozwijać się, motywować, a nawet zachęcić dzieci do domowych obowiązków. Grywalizacja – pomysł Pawła Tkaczyka – to klucz do zamiany życia w zabawę.
Jak gra może zmienić nasze życie?

reklama

By to zrozumieć, trzeba poznać nasze modele podejmowania decyzji. Mamy dwa takie systemy. Pierwszy jest automatyczny, nie mamy nad nim kontroli. Działa na zasadzie bodziec–reakcja. Czyli jeśli ja powiem: „bez pracy nie ma…”, to w pana głowie automatycznie wyskakuje brakujące słowo. Drugi system to świadomy głos w głowie – tzw. zdrowy rozsądek: „lepiej zrobić to, a nie tamto”. Problem polega na tym, że myślimy, iż kierujemy się w działaniach zdrowym rozsądkiem, tymczasem za decyzję odpowiada system pierwszy. Na przykład niech pan powie, kto rządzi w takim związku: jeździec i słoń?

Jeździec.

A gdy słoń się przestraszy, jest napalony albo głodny?

To słoń.

Właśnie. Tak mniej więcej wygląda podejmowanie decyzji w naszej głowie – nam się wydaje, że to zdrowy rozsądek, czyli jeździec, jest u władzy, ale tak naprawdę rządzi słoń, czyli automat. Jak sprawić, by te dwa systemy działały w zgodzie? Nabierać słonia. Na przykład musimy rano wstawać, by iść do pracy, ale słoń mówi: „Oszalałeś? Ja nigdzie nie idę!”. Oszukujemy więc słonia, nastawiając budzik, który nie tylko dzwoni, ale i ucieka. Słoń chce mieć spokój, więc musi wstać, żeby złapać budzik. W grywalizacji nie nabieramy słonia, tylko z nim rozmawiamy. Wtedy osiąganie celów staje się prostsze: niezależnie, czy chcesz zrzucić wagę, rzucić palenie, czy oszczędzać pieniądze na emeryturę.

Jaką grę by pan ułożył dla osób, które chcą się odchudzić?

Taką, która polega na dawaniu ludziom natychmiastowej nagrody za to, że coś robią albo przed czymś się powstrzymują. Przykład: aplikacja do biegania na smartfony. Wyznaczam sobie w niej wyzwania, np. dystans do pokonania w ciągu tygodnia, dnia, godziny itd. W aplikacji jest pasek postępu, dlatego cały czas widzę, ile do tego celu mi brakuje. Gdy na to spojrzę, to nie myślę, że dzięki temu będę mniej ważył za 10 lat, tylko myślę o tym, by pasek postępu się wypełnił. Dla słonia to wystarczająca nagroda.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »