Jak inni odbierają nasz głos?

123rf.com

Jak to jest, że jednych słuchamy z ciekawością, a od innych chcemy zmykać, gdy tylko otworzą usta? Czy piskliwy głos u dojrzałej kobiety jest oznaką niedojrzałości, a tubalny u niskiego mężczyzny świadczy o kompleksach? O sekretach, jakie możemy odkryć we własnym głosie, opowiada Aneta Łastik, nauczycielka śpiewu.

Co ukrywa dojrzała kobieta pod dziecięcym głosikiem?

Nie ma jednej odpowiedzi, bo i człowiek, i jego głos są zwykle bardziej skomplikowane niż proste osądy, ale bardzo często jest to powtórka z głosu mamy. Co ciekawe, kobiety o piskliwym głosie zwykle same go nie lubią, ale nic z tym nie robią, bo praca nad obniżeniem wysokich tonów oznaczałaby konfrontację z dzieciństwem. Inna rzecz, że każdemu podnosi się głos, kiedy jest podekscytowany czy zdenerwowany, bo wysoki głos odpowiada wysokim uczuciom i jest reakcją na podniecenie, strach, niepokój. Może być i tak, że mimo metryki tym cienkim, wysokim głosem posługuje się wystraszona dziewczynka, z którą trudno jest rozmawiać po dorosłemu, więc taki głos irytuje i odrzuca.

Czasami skłania do zaopiekowania się dziewczęciem. Niektóre kobiety celowo zmieniają swój głos w towarzystwie mężczyzn.

Tak jak w piosence, którą śpiewała Mira Zimińska: „Jakaś jestem przy tobie taka mala… Taka mala… to jej trik. To jej lep”. Czy to działa? Niektórych mężczyzn pewnie ekscytuje, że w kobiecym ciele siedzi maleńka dziewczynka. Jeśli ten układ satysfakcjonuje obie strony, to ich sprawa. Może się jednak zdarzyć, że – niezależnie od płci – nabierzemy się na czyjś milutki, dziecięcy głosik i damy wkręcić w toksyczną relację. Przyjmujemy wtedy rolę troskliwego opiekuna, co nie zawsze dobrze wróży relacji.

Trudno odrzucić małe dziecko, które potrzebuje opieki i wsparcia. Jak się przed tym bronić?

Zawsze dobrze jest zwracać uwagę na rozbieżność między głosem a postacią. Pamiętam, jaki szok przeżyłam podczas spotkania z pewnym uznanym psychiatrą. Zadzwonił do mnie i usłyszałam głos malutkiego, szczuplutkiego, ale sympatycznego chłopca. Kiedy go zobaczyłam, zaniemówiłam: duży facet, który nie może mieć malutkich strun sopranowych i nie ma prawa mieć takiego wysokiego, niemal kobiecego głosu! O czym świadczy taka niespójność między posturą a głosem? Może mieć on kłopot ze sobą, nie zgadzać się np. ze swoimi tendencjami homoseksualnymi. Czułam, że coś mi nie gra w tym człowieku, co potwierdziło się, gdy poznałam jego pacjentów.

Co zatem z niedużymi mężczyznami o tubalnym głosie? Też lepiej mieć do nich dystans?

Często zdarza się, że tacy mężczyźni żyją w zgodzie ze sobą, są pozbawieni kompleksów i jeszcze świetni w łóżku, słowem: dowartościowani. Wtedy nie ma dysonansu między głosem a postacią. To są zazwyczaj ludzie, którzy dobrze się czują w swojej skórze, mają świetne relacje z matką i ojcem. Niscy mężczyźni są jednak źle postrzegani społecznie, bo „prawdziwa męskość” kojarzy się z silną, wysoką posturą, dlatego jak mówił Stanisław Jerzy Lec: „Karłom trzeba się nisko kłaniać”, bo mogą stać się niebezpieczni w walce o swoją pozycję.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »