Jak możemy swoje wady pracownicze zamienić w zalety

Fragment rozmowy Beaty Pawłowicz z Iwoną Firmanty, psycholożką, socjolożką i coachem, o szczęściu profesjonalisty, czyli o kolorach osobowości.
Po_szczescieBeata: Wróćmy proszę do naszej coachowej astronomii: mamy słoneczko z promykami, mamy księżyc z minusami, co dalej?

reklama

Iwona: Kolejne ćwiczenie. Pokazuje coś bardzo ważnego, a niby drobiazg – jak blokować pierwszą część zdania. Tu mam przykład. Dziewczyna opowiada, że jej partner mówi: „Jesteś piękna, ale masz krzywe nogi”. Pytam wtedy: „Jaką dałybyście mu odpowiedź?”. Odpowiedź książkowa brzmi: „Masz prawo do własnej opinii”, czyli domniemana demokracja: „Gadaj sobie chłopie, co ci się żywnie podoba, ale ja generalnie mam to gdzieś. Czy mamy jakiś inny temat?”. Musimy pokazać tej osobie, że OK, fajnie, ale fora ze dwora: „nie czepiaj się mnie”, „przejdźmy dalej”. Tego też nauczyli mnie mężczyźni klienci, opowiadając, że w ten sposób testują, jak pewna siebie jest babeczka, z którą właśnie poszli na pierwszą randkę. Jeżeli na jakąś szpilę odpowie: „Spójrz na siebie, jaki masz brzuch”, to oni już wiedzą, że ona będzie agresywna i być może konfliktowa. Nic przyjemnego z nią ich nie czeka, no chyba, że któryś z nich lubi ostre kobiety. Gdy dziewczyna powie: „Ojej, wiesz… no tak, nie wiedziałam, no trudno”, to wiedzą, że jest uległa. Pójdą z nią parę razy do łóżka i nic z tego – chyba że któryś szuka matki dla swoich dzieci, wtedy też jest szansa, że ją wybierze. Ja przy tym słoneczku i księżycu pokazuję kobietom, jak odpowiadać na wszelkie zaczepki, także te zawodowe.

Przykład? Proszę bardzo: jedna z dziewczyn na księżycu napisała: „jestem gruba”, a na promykach słoneczka: „mam fajne, kobiece kształty, szczególnie piersi”. Wróciła właśnie do pracy po urodzeniu dziecka i miała bardzo pełne piersi. Troszeczkę tłuszczyku też jej się nazbierało tu i tam, więc juz pierwszego dnia w firmie jakaś koleżaneczka-szkieletorka podeszła do niej i mówi: „Ale ty się zmieniłaś po tej ciąży, jakaś taka większa jesteś”, a ta, zamiast jej odpowiedzieć: „Ale ja za to mam cycki” i spojrzeć na jej zapadniętą klatkę piersiową, co od razu zostałoby właściwie zinterpretowane, tylko skuliła się w sobie, siadła za biurkiem i poczuła, że jest gruba. Jej pewność siebie upadła. Co robić? Na tym księżycu napisała, że jest gruba, a na słońcu – że kobieca. I teraz – jeżeli na księżycu jest coś negatywnego, to zgumkuj to tym, co na słoneczku. A więc: „Może i jestem gruba, ale mam kobiece kształty”.

Zmieniać minusy – jakie mamy jako pracownicy – w plusy?!

Właśnie. Druga część wypowiedzi musi mieć pozytywny wydźwięk. Dlatego, że inaczej zostanie nam w głowie. Jeśli więc ktoś powie: „Ale ty jesteś drobiazgowa, czepiasz się szczegółów”, trzeba się wyprostować, uśmiechnąć, skierować ramiona w stronę tej osoby i powiedzieć: „Ale można na mnie liczyć, bo jestem zawsze przygotowana”. I człowiek słyszy wtedy w głowie: „Owszem, ona jest drobiazgowa, ale dokładna”. A więc dostrzeże sens współpracy z kimś takim. A ty dzięki temu, że odbiłaś piłeczkę w sposób dyplomatyczny i elegancki, zrozumiesz, że nawet jeśli ktoś ci dogryza, umiesz to zgumkować i nie zostaje ci to w głowie.