Jak nie myśleć o pracy podczas urlopu

fot.123rf

Nawet nad basenem nie potrafisz wyłączyć firmowej komórki? Masz potrzebę ciągłego kontrolowania pracy innych? A może to oni nie pozwalają ci odpocząć, zasypując mailami? Pora zrobić porządny remanent w swoim podejściu do pracy. Dowiedz się, jak odzyskać życiowy balans.
Monika denerwuje się, że znowu wszyscy czegoś od niej chcą i nawet na urlopie nie ma chwili spokoju. Wczoraj przyjechała na Mazury, żeby przez kilka dni zregenerować siły po intensywnych trzech miesiącach w pracy, jednak jej współpracownicy zdają się nie zauważać jej statusu „poza biurem”. Już trzeci raz ktoś wydzwania w sprawie projektu, który jest aktualnie na tapecie. Odebrać? Wyłączyć telefon? Udać, że nie słyszy dzwonka?

reklama

Po chwili wahania Monika odbiera, bo nie jest w stanie stawić czoła napięciu, z jakim musiałaby sobie poradzić, gdyby tego nie zrobiła. Czarne scenariusze na temat wymówienia czekającego na biurku po powrocie z urlopu albo kataklizmu, który mógł się wydarzyć, bo coś źle zrobiła lub zaniedbała i teraz właśnie wyszło to na jaw, pomysły, że „szefowa będzie na nią zła” – znosić zalew takich myśli jest dużo trudniej niż – choć z niechęcią – odebrać telefon. Tylko że ta sytuacja nie jest czymś nowym. To konsekwencja jej życiowej postawy.

Monika bowiem ciągle pozwala innym na przekraczanie swoich granic, co powoduje u niej stan coraz większego wypalenia i wzrost poczucia bezsilności, z którym próbuje sobie radzić metodą „postaram się bardziej”. To postępowanie charakterystyczne dla osób z rysem osobowości współuzależnieniowej i tak samo skuteczne w rozwiązaniu problemu, jak próba gotowania zupy „mniej słonej” przez żonę furiata.

Skąd u Moniki skłonność do tego typu zachowania? Może być skutkiem trudnego dzieciństwa, polegającego na dorastaniu w warunkach związanych z koniecznością niwelowania napięcia dorosłych poprzez ich „zadowalanie” (np. w rodzinie z problemem alkoholowym, chorobą fizyczną lub psychiczną, w środowisku osób agresywnych lub używających manipulacji). Tyle tylko, że Monika jest już dorosła i nie musi zadowalać innych. Poza sobą, oczywiście.

Przymus kontroli

Dagmara ma zupełnie inny problem, choć prowadzi do tego samego – zrujnowanego urlopu. Pomimo że wyjechała z narzeczonym na cztery dni do SPA, co chwila odpala laptopa, żeby podejrzeć w systemie, jak spływają raporty jej pracowników, i wysłać kilka maili z dyspozycjami. Jest przekonana, że jej pracownicy są w stanie wykorzystać moment nieuwagi, by wymknąć się spod kontroli i zaprowadzić swoje porządki, a w konsekwencji doprowadzić firmę do ruiny. Czuje, że cała odpowiedzialność spoczywa na jej barkach i głupotą byłoby stracić czujność – parę dni niefrasobliwości, a potencjalne konsekwencje nieprzewidywalne w skutkach.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »