Jak nie popadać w umysłową rutynę? – Bądź jak Sherlock Holmes!

fot.123rf

Choć życie raczej nie podsuwa zagadek na miarę tych, jakie rozwiązywał genialny detektyw, to sprawne i regularnie trenowane szare komórki pozwolą nam być bardziej przenikliwymi na co dzień.
Czy Sherlock Holmes byłby zachwycony czy raczej zawiedziony dzisiejszymi czasami – trudno powiedzieć. Z jednej strony ucieszyłby go rozwój technologii i nauki, z drugiej pewnie zdziwiłby fakt, że tak naprawdę niewiele się zmieniło w kwestii tego, na ile potrafimy korzystać z naszego umysłu. Jak zauważa psycholog Maria Konnikova, na co dzień zbyt często jesteśmy zaskakująco bezmyślni. Wiele informacji nam umyka, a potem jesteśmy zaskoczeni, że sprawy okazały się inne, niż nam się wydawało. Idziemy przez park i nie widzimy drzew, bo nasze umysły są zajęte przetwarzaniem tego, co właśnie się wydarzyło, lub tworzeniem scenariuszy na przyszłość. Coraz częściej też zawodzi nas pamięć, nie tylko nie potrafimy sobie przypomnieć, w którym roku była bitwa pod Grunwaldem, ale też co robiliśmy w zeszłą niedzielę. A przecież jako dzieci widzimy i pamiętamy wszystko: nowe emocje i doświadczenia, zapach deszczu, kolor roweru kolegi. Dlaczego jako dorośli popadamy w umysłową rutynę?

reklama

Wszystkiemu winien jest proces automatyzacji, który, choć z gruntu jest dobry (pozwala nam np. prowadzić samochód bez każdorazowego przypominania sobie, jak to się robi), to niebezpiecznie przybliża do bezrefleksyjności. – Jak wiele podjęliśmy decyzji i powzięliśmy sądów, nie zdając sobie sprawy z tego, jak i dlaczego to robimy? – pyta Konnikova. I przekonuje, że codzienna gimnastyka mózgu jest równie potrzebna jak regularne ćwiczenia ciała. Wykorzystując metodologię najsłynniejszego na świecie detektywa – Sherlocka Holmesa, możemy nie tylko rozwiązać niejeden życiowy problem, ale też stworzyć nawyki myślowe, które pozwolą nam wejść w bardziej uważną relację ze sobą i światem. Bo co prawda Holmes został wymyślony, ale jego rygorystyczne podejście do myślenia było jak najbardziej realne. W skrócie jego metoda wygląda następująco: zrozumieć i określić problem; dokonać obserwacji; zbudować hipotezę; sprawdzić i dedukować; wszystkie czynności powtórzyć.

Mózg jak poddasze

To, co najbardziej charakteryzowało Holmesa, to jego sceptyczny i dociekliwy stosunek do świata. Niczego nie przyjmuje na wiarę i wszystkiego jest ciekaw. Tyle tylko, że ludzki umysł lubi już raz wytyczone ścieżki, myślimy w sposób szybki i odruchowy. Dopiero kiedy coś nami wstrząśnie, zmusi do zatrzymania się na chwilę – zaczynamy porządnie myśleć, a czasem nawet zmieniamy zdanie, którego do tej pory byliśmy w 100 procentach pewni. Dlatego aby choć w niewielkim ułamku stać się jak Sherlock Holmes, musimy przezwyciężyć naturalny opór, jaki wobec takiego podejścia będzie miał nasz mózg. – Nigdy nie zakładajmy z góry, że coś jest tym, czym jest. Myślmy o każdej rzeczy, jakby była absurdem porównywalnym do nieistniejącego w przyrodzie zwierzęcia – radzi Maria Konnikova.

Kolejna sprawa to selekcja informacji. Jak mówi detektyw: „Mózg człowieka przypomina niewielkie puste poddasze, które trzeba tak umeblować, by nam to odpowiadało. Głupiec będzie zbierał wszelkiego rodzaju gazety, jakie nawiną mu się pod rękę. Wówczas wiedza, która mogłaby mu się przydać, zostaje wyparta lub w najlepszym przypadku upchnięta gdzieś w kąt, wraz z mnóstwem innych rzeczy, tak że dostęp do niej będzie utrudniony. Rozsądny człowiek nad wyraz skrupulatnie wybiera to, co wnosi na swoje poddasze, czyli wkłada do swojego mózgu”. W miarę upływu czasu pewne „meble” na poddaszu przestają być potrzebne, po inne sięgamy coraz częściej – to stanowi oś tego, kim naprawdę jesteśmy. Sherlock Holmes umiał odgadnąć zawartość poddasza konkretnej osoby na podstawie jej wyglądu zewnętrznego, dzięki czemu wiedział, kim dana osoba jest i do czego może być zdolna.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »