Jak pomóc dziecku, gdy odchodzi ktoś bliski?

fot.123rf

W jaki sposób rozmawiać z dzieckiem o chorobie i odchodzeniu bliskiej osoby? Czy lepiej chronić je przed tematem śmierci, czy otwarcie nazywać rzeczy po imieniu? Czy można przygotować malucha na to, co nieodwracalne? Na trudne pytania czytelniczki odpowiada ekspertka SENSu Ewa Nowak.

reklama

Mój mąż od pół roku choruje na raka płuc. Mamy 10-letniego synka Oliwera. Od zawsze był bardzo związany z tatą. Teraz Oliwer nie chce w ogóle o nim słuchać. Kiedy mówię, że byłam w szpitalu, że tatuś go całuje, zdarza się, że podbiega, zatyka mi ręką usta i krzyczy, żebym nie mówiła o tacie. Nie chce też chodzić do szpitala, co jest dla nas bardzo przykre, a wyobrażam sobie, jak czuje się mój mąż. Oliwer kiedyś pytał mnie, czy tatuś umrze, a moja mama wtedy zezłościła się i powiedziała, że nie wolno tak w ogóle myśleć. To od tego momentu syn zabrania nam wspominać o ojcu. Mamy z nim teraz ogromny problem. Jest złośliwy, krzyczy bez powodu, bije mnie, mówi, że ma smoka w brzuchu, wymyśla niestworzone historie, którymi mnie zadręcza. Czuję, że powinnam z nim poważnie porozmawiać, ale nie wiem, jak zacząć taką rozmowę i co mam zrobić z moją mamą, która uważa, że dziecka absolutnie nie wolno narażać na rozmowę o śmierci. Proszę o pomoc.

Świat się zmienia, a wraz z nim zmienia się społeczne podejście do śmierci. Kiedyś dzieci nie były dopuszczane do tego tematu. Odganiano je od emocji z tym związanych. Pani mama była tak wychowywana i nic dziwnego, że w ten sam sposób chce chronić swojego wnuka. Warto jej spokojnie powiedzieć, że dziś jest inaczej. Dzieci o śmierci słyszą już w wieku kilku lat. Książki, filmy, gry i rozmowy są wypełnione tematem śmierci, która fascynuje nawet maluchów. Dlatego dziś unikanie tego tematu jest już niemożliwe i szkodliwe dla dziecka. Jeśli my z nim o tym nie porozmawiamy, poszuka kogoś (rówieśników, komiksów, gier), które „wytłumaczą” mu, o co z tą śmiercią chodzi i nieźle zamieszają w głowie.

Nawet jeśli dziecko udaje, że nie chce na jakiś temat rozmawiać, skutkuje to poczuciem wykluczenia. Dorośli wokół niego coś mówią, robią, coś dziwnego przeżywają, a on jest od tego odcięty. Poczucie wykluczenia jest dla dzieci niezwykle obciążające. Dlatego warto zadbać, żeby Oliwer dostał odpowiedzi na dręczące go pytania: „Czy to jest moja wina? Czy mogłem temu jakoś zapobiec?”. Proszę jasno i stanowczo powiedzieć synowi, że absolutnie nie. Dzieci martwią się o bardzo konkretne sprawy: kto je będzie woził do szkoły, kładł spać, pomagał w lekcjach. Warto z Oliwerem omówić „techniczną” stronę odejścia taty, bo tego potrzebuje. „Dlaczego akurat mój tatuś musi umrzeć?” – najlepiej powiedzieć szczerze, że tego nikt nie wie, że dla Pani to też jest okropne i też jest z tego powodu smutna. „Co tata czuje, czy go boli?”. Tak, boli go. „Czy jak umrze, to potem jeszcze kiedyś do mnie wróci?”. Nie, śmierć jest nieodwracalna. Umiera się tylko raz. Gdy dziecko cierpi, może fantazjować na temat powrotu taty. Niech fantazjuje, ale niech wie, że tak się nie stanie.

Jak może Pani teraz wspierać Oliwera? Najlepiej podążać za jego pytaniami, bo to one wskazują drogę do lęków chłopca. Jeśli jednak dziecko zostało zablokowane i boi się samo podjąć temat, musimy wkroczyć. Dlatego proszę opowiadać synowi o swoich emocjach i poczekać, aż Oliwer skorzysta z okazji do rozmowy. Niech szuka Pani okazji do zabaw z synem. Gdy w rodzinie jest terminalna choroba, na długi czas zmienia się atmosfera domu, na daleki plan schodzą naturalne potrzeby członków rodziny, w tym dzieci, takie jak potrzeba afirmacji życia. Śmiech i wygłupy wydają się niestosowne. Niesłusznie. Proszę też dawać synowi jakieś zadania. „Narysuj, jak szalałeś w deszczu. Nagrajmy to teraz, a jutro pokażemy tacie”. Każdy człowiek w obliczu choroby bliskiej osoby najdotkliwiej odczuwa bezradność.

Ewa Nowak: pedagog, terapeutka, autorka książek dla dzieci i młodzieży.

Zobacz Trzy zasady rozmów z dziećmi o śmierci

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »