Jak powiedzieć szefowi, by nie podnosił głosu?

fot.123rf

Jak często słyszałaś od przejętej twoim problemem koleżanki: „To powiedz, że masz tego dość”, „Powiedz jej, żeby ci pomogła”? Zapewne czułaś wtedy przez skórę, że tego typu wskazówki nie zaprowadzą cię w nowe miejsce. Bo co powiedzieć, to zazwyczaj wiemy, nie wiemy jednak jak… Coach Ewa Mażul zaradzi temu problemowi.
Niby wiadomo, że szef nie powinien wydzierać się na pracowników, a także, że wrzaski i krzyki wcale nie powodują, że sprawy załatwiane są szybciej i lepiej. Ty zaś możesz mieć tak, że kiedy ktoś na ciebie krzyczy, paraliżuje cię strach, gubisz myśli i po prostu głupiejesz… Tylko jak to wszystko spokojnie wyjaśnić szefowi, który właśnie na ciebie wrzeszczy?

reklama

Osobom, które mają skłonność do wycofywania się i drętwienia w sytuacji konfrontacji z czyjąś furią, prawie nigdy nie przychodzi do głowy myśl, że przeciwnik jest tak samo pogubiony w tej sytuacji jak one. A tak się w istocie dzieje. Błędne koło zaczyna się wówczas, gdy założysz, że krzykacz krzyczy na ciebie specjalnie oraz że jest w pełni świadomy tego, co robi. Możesz wówczas zareagować na jeden z trzech najczęściej spotykanych sposobów: wycofywać się, także podnieść głos lub zacząć się tłumaczyć. Każdy z nich jest jednak tylko dolewaniem oliwy do ognia.

Jeśli będziesz milczeć, wycofasz się na przegraną pozycję, oddając swoje terytorium walkowerem. Jeżeli podniesiesz głos i wdasz się w kłótnię – dasz się sprowokować do robienia tego, na co nie masz ochoty, i jako osoba mniej wprawiona w wojnie na wrzaski – najprawdopodobniej przegrasz. Jeśli z kolei zaczniesz się tłumaczyć, ułatwisz próbę wmówienia ci, że coś z tobą jest nie tak, bo w końcu wiadomo: tłumaczą się winni. Jak zatem przekierować rozmowę na tory rozsądku i poszukiwania rozwiązania?

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »