Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Jak sobie radzić z uczuciem złości?

fot.123rf
22 sierpnia 2016 in Psychologia by Jolanta Maria Berent
Uczucie złości jest rodzajem alarmu. Ale ten alarm – choćby ze względu na wysoki poziom adrenaliny, ciśnienia – nie może trwać zbyt długo. To nam po prostu szkodzi. Nie mówiąc o tym, że tracą na tym nasze relacje – prywatne i zawodowe. Nasze samopoczucie, samoocena. Złoszczenie się pociąga za sobą wstyd, poczucie winy. Chyba wszyscy to znamy... Tak, nie chcemy tłumić złości. Ale nie chcemy też, by wylewała się z nas jak lawa. Chcemy zdrowo ją wyrażać. Czyli jak?

Zasadniczo sposoby są dwa: wyładowanie i komunikacja. Gdy poziom odczuwanej złości jest bardzo wysoki, lepiej nie ubierać uczuć w słowa… Na tym etapie wskazane jest wycofać się z sytuacji, zadbać o siebie. Odprężyć się – do czasu, kiedy będziesz mogła jasno myśleć. William Gray DeFoore podkreśla, że nie chodzi tu o zamknięcie się w sobie i udawanie, że wszystko jest dobrze, ale o fizyczne wyjście – z gabinetu, pokoju, mieszkania… Kiedy? Kiedy widzisz, że sprawy zaszły za daleko: ma miejsce jakieś nadużycie, wpadłaś w schemat wymiany ciosów, obwiniania, język przestał się ciebie słuchać. Kiedy czujesz, że myślenie jest zmącone, że „zalewa cię krew”, że zaraz eksplodujesz…

W razie wątpliwości posłuchaj ciała. Napnij i rozluźnij kilka mięśni. Sprawdź oddech… I niezależnie od tego, jak go oceniasz, weź dziesięć głębokich wdechów (najlepiej skupiając się na liczeniu). Potter-Efron podkreśla, jak cenne jest w strategicznym momencie skierowanie uwagi na oczy. Zamiast wytrzeszczać je, przeszywać innych wzrokiem, groźnie spoglądać z ukosa, pozwól odpocząć mięśniom wokół oczu. Możesz na przykład opuścić na chwilę powieki. A potem spojrzeć z łagodnością.

Milczeć czy krzyczeć?

W czasie, kiedy ekspresja zewnętrzna jest niewskazana, dobrze jest wykonać wysiłek fizyczny, żeby uwolnić nadmiar energii. Świetnie sprawdzają się porządki. Może zechcesz wyczyścić lustra, umyć okna? A nuż wizja ci się rozjaśni, spojrzysz na wszystko inaczej? Potem przyjdzie czas na komunikację. Konfrontację. Ważne, by przystąpić do niej bez oczekiwań, bo to pierwszy krok do rozczarowań. Pewnie, chcesz być wysłuchana, zrozumiana, przeproszona. Chciałabyś, żeby wynagrodzono ci nieprzyjemność… Nie zaszkodzi jednak przesunąć nieco środek ciężkości. Uznać, że nie chodzi o to, żeby przekonać kogoś, a tym bardziej zmienić. Chodzi po prostu o wyrażenie twoich uczuć. Bo są ważne. Bo ty jesteś ważna.

Nie znaczy to, oczywiście, że nie wolno ci sformułować oczekiwań. Mów: „chcę”, „wolę”, „proszę”, ale nie przywiązuj się do rezultatów. Zwłaszcza że – jak zauważa autor „Życia bez złości” – 99 procent tego, o co prosimy, to pragnienia. Nie umrzesz, jeśli któreś z nich nie zostanie zaspokojone! Ważne też, by nie użalać się nad sobą, nie osądzać, nie obwiniać. Najlepiej posłużyć się tzw. „komunikatem JA”. Zalecana w takich sytuacjach formuła wygląda mniej więcej tak: „Kiedy… (robisz, zachowujesz się – tu podaj czyste fakty), czuję… W związku z tym chciałabym, żebyś…”.

Strony: 1 2


Warsztaty Wojciecha Eichelbergera w wersji online

Nie wstydź się wizyty u urologa! Działaj!

Patrząc na wydłużające się kolejki do lekarzy – szczególnie specjalistów – oraz czytając raporty o wydatkach ponoszonych na leki, można dojść do wniosku, że Polacy ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI