Jak wycenić siebie?

fot.123rf

Jeśli uważasz, że zarabiasz poniżej swoich kwalifikacji, co cię powstrzymuje przed wynegocjowaniem wyższej pensji? Nieśmiałość? Przekonania? Niska samoocena? A może małe zarobki rekompensują ci inne korzyści? Renata Mazurowska pyta Joannę Heidtman, psycholog i trenerkę biznesu, jak przygotować się do rozmowy o podwyżce.
Wiem, że nie przepadasz za takimi podziałami, że coś jest bardziej lub mniej przynależne płci, ale badania wykazują, że kobiety mają mniejsze poczucie własnej wartości i są gorzej wynagradzane za te same umiejętności. Nie potrafimy upomnieć się o swoje? A może same, często nieświadomie, stawiamy się niżej od mężczyzn?

reklama

Rzeczywiście, nie uważam, by to, czy czujemy się gorsze albo że mamy niższą samoocenę, miało związek z płcią. Równie dobrze wątpić w swoje siły może mężczyzna, a kobieta być niezwykle pewna siebie i swojej wartości. Skoro to jest możliwe, to znaczy, że nie warunkuje nas płeć.

Ale warunkują nas chyba role społeczne? 

Przekaz społeczny albo rodzinny może powodować, że kobieta nie będzie myślała o sukcesie, o zarabianiu dużych pieniędzy, o byciu znaną czy zajęciu wysokiego statusu społecznego. Tylko że ma być żoną i matką. Albo przyjąć jakieś pośledniejsze role w życiu, w ogóle nie próbując swoich sił. Ale to nie znaczy, że ona ich nie ma.

Ale nie wierzy albo nie widzi, że ma. A to już przeszkadza w realnym postrzeganiu siebie, umniejsza możliwości i wiarę w siebie na przykład na drodze kariery.

Wizerunek samej siebie rzeczywiście ma związek z przekazem, w jaki wierzymy. Komunikaty typu: „nie nadaję się do tego”, „nie wchodzę w to, to nie dla mnie” są na poziomie przekonań po pierwsze, dotyczących samej siebie, po drugie, dotyczących sukcesu i pieniędzy.

Jedna z moich klientek, która prowadziła prężnie działający biznes i dużo pracowała, przyszła do mnie z takim problemem, że ledwo co wiązała koniec z końcem. „No jak się nie obrócę, to nie zostaje mi nic więcej niż od pierwszego do pierwszego” – powiedziała podczas pierwszej sesji coachingowej. Zastanawiałyśmy się, jak to się dzieje, o co tu chodzi – bo przecież i to potrafi, i tamto umie, szukałyśmy – nic. I podczas swobodnej już części rozmowy powiedziała spontanicznie takie oto zdanie: „Ach, pani Joanno, bo pieniądze szczęścia nie dają”. I tu cię mam! Przecież każdy chce być szczęśliwy, a pieniądze mogą ci w tym przeszkodzić, dlatego ich nie masz. Podświadomość tak zadziała, żeby nie mieć tej nadwyżki.

Pracowałam też z inną kobietą, która jak się potem okazało, miała przekonanie, że posiadanie pieniędzy i łatwość ich zarabiania niszczą kreatywność. Pamiętała, że w stanie wojennym, jak mama nic nie miała, to potrafiła z firanki uszyć sukienkę. I utrwaliło się jej, jako małej dziewczynce, że jak będą pieniądze, skończy się kreatywność. To jest oczywiście nieprawda, ale jako przekonanie zadziałało przepięknie.

I pewnie zadziałało też w jej życiu.

Tak, ta kobieta była niezwykle uzdolniona, ale nie potrafiła stworzyć sobie komfortu materialnego. Zamiast zająć się swoją pracą i kupić, co jej było potrzebne, sama próbowała sobie stworzyć narzędzia do pracy. Bo inaczej nie byłaby kreatywna. Zatem pierwsze, co trzeba zrobić, oceniając czy też wyceniając siebie, to przyjrzeć się swoim przekonaniom i temu, w jaki sposób je realizujemy. Zarówno przekonania społeczne, jak i rodzinne. Do mężczyzn, zauważ, kieruje się całkiem przeciwne komunikaty – być może równie nieprawdziwe, ale przynajmniej powodujące, że dążą oni do sukcesu, nie boją się sięgać po więcej – czyli np. „żeby być facetem, trzeba coś mieć”, „trzeba być kimś – mieć status, coś posiadać”, „trzeba być najlepszym”, „trzeba umieć walczyć”…

Nawet jeśli nie masz na to ochoty.

Bo to nie ma nic wspólnego z płcią, tylko z osobowością! O tym właśnie mówię. Można być kobietą bardzo mocno zadaniową, nastawioną na osiąganie celu, mieć nieposkromioną wręcz chęć rywalizacji, działać, być aktywną, i można być mężczyzną nastawionym na relacje i harmonię, z osobowością emocjonalną, introwertyczną, który nie ma ochoty brać udziału w żadnym wyścigu, tylko raczej chce być członkiem grupy i tworzyć coś wspólnie. Nie zgadzam się, że decyduje
o tym płeć, natomiast zgadzam się, że do kobiet i do mężczyzn kierowane są inne komunikaty.