Jak zmienić szkodliwe przekonania na konstruktywne?

fot.123rf

Myślenie procentuje, ale nieustanna analiza szkodzi. Według psychologa
Rafaela Santandreu najwięcej dramatów rozgrywa się tylko w naszej głowie. Chcesz odzyskać równowagę? Wyślij swój umysł na detoks.

Skąd bierze się to, co opatrujemy etykietką „problem”? Czy to życie przynosi problemy? A może sami je tworzymy – a przynajmniej wyolbrzymiamy – naszą postawą, sposobem myślenia? Rafael Santandreu, hiszpański psycholog poznawczy, autor książki „Twój umysł na detoksie”, nie ma wątpliwości: problem jest pojęciem względnym. Od ciebie zależy, czy jakieś okoliczności są „straszne”, czy „trochę złe”. To kwestia oceny. Jakie stosujesz kryteria?

reklama

Jak wygląda twoja skala? I co, gdyby okazało się, że sama zatruwasz sobie życie?

Psychiczne tortury

Kiedy uda nam się zmienić sposób myślenia, będziemy zdolni cieszyć się małymi i wielkimi rzeczami, które niesie życie, będziemy potrafili mocniej kochać i pozwalać się kochać, zyskamy też więcej wewnętrznego spokoju – twierdzi Santandreu. Dlaczego myślenie? Dlaczego ta zmiana jest tak ważna? Bo w większości przypadków jesteśmy neurotyczni. Poddajemy samych siebie psychicznym torturom. Blokujemy naturalny przepływ życia lękami albo warunkami, jakie mu stawiamy. Podejmujemy decyzje w rodzaju: „Nie będę szczęśliwa, dopóki nie znajdę mężczyzny”. Albo: „Nie mogę żyć pełnią życia, bo jestem za niska”.

Już Epiktet zauważył, że dotyka nas nie to, co nam się przydarza, ale to, co mówimy sobie na ten temat. Pomiędzy zdarzeniem (na przykład utratą pracy) a emocją (wściekłość, rozpacz) jest nasze myślenie, interpretacja. Dialog wewnętrzny, który generuje takie, a nie inne samopoczucie. Zdaniem Rafaela Santandreu przypominamy maszyny oceniające. Wciąż sprawdzamy, czy dana okoliczność jest dla nas korzystna. Jeśli uznajemy, że nie, zaczynamy opierać się rzeczywistości, a nawet dramatyzować. I to właśnie ta „choroba dramatyczna” jest przyczyną wszystkich zaburzeń emocjonalnych.

Santandreu przywołuje przypadek chłopaka, z którym pracował. Jordi miał za sobą próbę samobójczą. Powód? Trzy poprawki na koniec semestru. Czy to naprawdę tak straszne, żeby pozbawiać się życia? Oto uzasadnienie niedoszłego samobójcy: „Jeśli nie uda mi się poprawić przynajmniej jednej z ocen, będę musiał powtarzać klasę. Jeśli w kolejnym roku znajdę się w podobnej sytuacji, wyrzucą mnie. Mogę zestresować się do tego stopnia, że nie skończę żadnej szkoły, nie pójdę na uczelnię. To katastrofa: stałbym się wyrzutkiem w rodzinie. No i żadna dziewczyna mnie nie zechce! Moje życie nie będzie nic warte, lepiej zakończyć je już teraz…”.

Każdy z nas wpada czasem (niektórzy nawet często) w tego rodzaju ciąg myślowy. Stajemy się niewolnikami swoich fantazji, własnego dialogu wewnętrznego. I cierpimy – zupełnie bez potrzeby. Bo cały dramat rozgrywa się w naszej głowie. Według psychologów poznawczych za przesadną negatywną emocją zawsze kryje się katastroficzna myśl. Jeśli więc cierpisz, sprawdź, czy nie uwierzyłaś w coś, co zwyczajnie nie jest prawdą. Czy nie masz nierealnych wymagań, nie tworzysz sztucznych potrzeb. Czy nie zwiodło cię jakieś irracjonalne przekonanie. Na liście takich przekonań Santandreu umieścił m.in.: „Muszę mieć przy sobie kogoś, kto mnie kocha”, „Muszę być kimś w życiu”, „Muszę mieć mieszkanie na własność”, „Muszę mieć dobre zdrowie”, „Muszę pomagać krewnym”, „Muszę mieć ekscytujące życie”. Nie musisz – zapewnia psycholog. Możesz podejmować działania w tym kierunku, pragnąć tego, ale nie wymagać. Nie myl pragnienia czy preferencji z potrzebą! Pamiętaj, że każda wymyślona potrzeba staje się źródłem słabości.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »