Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Kobiety w drodze… do siebie

fot.123rf
8 marca 2017 in Psychologia by Beata Pawłowicz
„Jedz, módl się, kochaj” i „Kobiecość w rozwoju” to pozornie różne lektury: powieść i książka psychologiczna. Obie jednak dotykają procesu stawania się sobą, indywidualizacji kobiety, mówią, że jej warunkiem jest podróż dosłowna i symboliczna. Czy rozwój kobiet przebiega tak samo – zastanawia się Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta.

W wielu współczesnych powieściach, takich jak „Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilbert, pojawia się ten sam motyw: kobieta po rozwodzie albo nieudanym związku rusza w drogę. Kobiety czytają, oglądają nakręcone na podstawie tych książek filmy i być może dlatego, gdy znajdą się w trudnej życiowej sytuacji, postępują podobnie. Z takich inspiracji powstają kolejne już autobiograficzne opowieści jak „Dzika droga” Cheryl Strayed. Czyżby więc podróż była dla kobiety sposobem na poznanie siebie?  

Nie jestem kobietą i to ryzykowne przedsięwzięcie, żebym wypowiadał się w imieniu kobiet. Skoro jednak pytasz, podzielę się doświadczeniem wyniesionym z towarzyszenia wielu kobietom w podążaniu ku ich prawdziwej – a przynajmniej prawdziwszej – tożsamości. Do rozpoczęcia poszukiwania siebie kobiety popycha zazwyczaj krytyczny moment w życiu. Najczęściej to samotność i klimakterium, bo też szczególna trudność tych sytuacji polega na tym, że nie ma żadnego kulturowego ani obyczajowego przepisu na rolę młodej, atrakcyjnej, niezależnej kobiety, nieposiadającej dzieci i niepozostającej w stałym związku z mężczyzną. Jak i nie ma żadnego kulturowego ani obyczajowego przepisu na rolę czynnej zawodowo, niezależnej, wolnej od zobowiązań wobec dzieci, często rozwiedzionej albo owdowiałej, dobrze wyglądającej kobiety po klimakterium.

W wymiarze kulturowym i socjologicznym nie ma ani dla tych pierwszych, ani dla tych drugich miejsca, nie ma misji, nie ma zasług, nie ma uznania. W wymiarze religijnym zagrożone bywają odmową sakramentów, a nawet zbawienia. I zapewne dlatego kobiety uczęszczają licznie na różne formy psychoterapii, coachingu, warsztatów, seminariów, kręgów, grup wsparcia itp. Szczególnie w okresie klimakterium, gdy dochodzą do siebie po pracowitym i pełnym poświęceń życiu, czują się seksualnie przezroczyste, rodzinnie niepotrzebne, społecznie i zawodowo wykluczone – rodzą się w nich naturalne pytania: Co dalej? Jaki jest powód i sens mojego życia? Jaka jest moja misja? Kim ja właściwie jestem? Podobne pytania stawiają sobie kobiety młode, samotne i bezdzietne, zarówno te samotne z wyboru, jak i przeżywające samotność jako niepowodzenie i stratę. Jeśli podążą za tymi trudnymi pytaniami, mogą wyrwać się z klaustrofobicznej przestrzeni kulturowych i obyczajowych stereotypów i poznać swoje aspiracje i potrzeby.

I w tym celu ruszają w podróż. Pia Skogemann w „Kobiecości w rozwoju” wylicza siedem jej faz. Zaczyna się zwykle nagle, od uświadomienia sobie niezadowolenia z roli, w jakiej się tkwi.

Podróż jako droga do uwalniania się kobiety z ograniczeń kulturowych i obyczajowych staje się popularnym wątkiem także w mediach informacyjnych. Jedna z opowieści mówi o emerytowanej krawcowej z małego polskiego miasteczka, którą pewnego wieczoru coś tknęło. Oderwała zmęczone ręce i piekące oczy od roboty, wstała i tak jak stała, łapiąc po drodze torebkę, wybiegła z domu. Wsiadła w pierwszy samochód, jaki się zatrzymał, i… wróciła odmieniona po kilku latach, po pełnej przygód podróży po Europie. Do niedawna takie odważne zachowanie bywało podziwiane tylko w wykonaniu męskim. W kobiecym – wyśmiewane i tępione. Czasy się jednak zmieniają. Podróżniczka staje się ważnym i popularnym wzorcem dla kobiet, bo pozwala – bez ryzyka ostracyzmu – przekroczyć stereotypowe przywiązanie do domu, dzieci, kuchni i Kościoła, do kilku sklepów i bazarku, i tych dwóch miejsc, gdzie jeździ się na bezpieczne wakacje. Dla coraz większej liczby kobiet to grubo za mało, by poznać siebie i świat.

Coś niezwykłego musi się jednak wydarzyć w tej podróży.

Otwarcie się na świat, poznawanie siebie w trudnych sytuacjach, w relacjach z ludźmi z innych kultur to konieczne, by podróż stała się czasem wewnętrznego dojrzewania, rozbudzania i odkrywania swoich do tej pory nierozpoznanych możliwości. Według Pii Skogemann jakiś napotkany przewodnik lub znak ze świata przyrody pomaga bohaterce przekroczyć już nie tylko próg domu, lecz próg nieświadomości. Takie wydarzenie zapoczątkowuje drugi etap podróży. To jest zadziwiające, jak wiele kobiet przyciąga szamanizm – piękna i wymagająca ścieżka poszukiwania transcendencji w przyrodzie. To potwierdza tezę o naturalnym związku kobiety z naturą. Jest on zazwyczaj dużo silniejszy niż ten odczuwany przez mężczyzn. Dlatego przewodnikiem kobiety w tej podróży może okazać się dowolna manifestacja przyrody, np.: ogród, drzewo, kwiat, kot, pies, fretka albo chomik.

Strony: 1 2 3


Uwaga konkurs! Przywróć młody wygląd na dłużej – wygraj zabieg preparatem Facetem w klinice Estetica Nova!

Atrakcyjna, młodo wyglądająca twarz to pragnienie większości z nas. Szeroki wybór oferty zabiegów anti-aging sprawia, że coraz więcej kobiet korzysta z możliwości niechirurgicznego poprawienia urody, ...

Konkurs z okazji Dnia Matki: Ministerstwo Dobrego Mydła

Każdego dnia, kiedy otwieramy naszą małą pracownię, myślimy nie tylko o tym, co danego dnia mamy do zrobienia, ale i o produktach, które jeszcze nie ...

KONKURS Quiosque „Podziękuj Mamie”

Maj to jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Wszystko wokół budzi się do życia i rozkwita. W tym czasie jest także wyjątkowe święto - ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI