Kochaj bezwarunkowo, ale nie ślepo

mat. pras. AKADEMII

– Pewna kobieta pisała usprawiedliwienia swojemu wagarującemu synowi. Chłopak nie skonfrontował się z konsekwencjami swoich działań. Nauczył się tylko, że można oszukiwać. Dzisiaj siedzi w poprawczaku. Kochać trzeba bezwarunkowo, ale nie ślepo – z psycholog Anną Wilczyńską rozmawiamy o tym, jakich błędów powinniśmy unikać jako rodzice.
Agnieszka Czapla: – Może nie da się być rodzicem idealnym, ale pewnie istnieją podstawowe błędy, których powinniśmy unikać. Potrafisz je wskazać?

reklama

Anna Wilczyńska - psycholog, Wiceprezes Stowarzyszenia WIOSNA, Dyrektor Programu AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI, który pomaga dzieciom z trudnym startem. Prywatnie mama Gabrysi, która niebawem przyjdzie na świat.

Psycholog Anna Wilczyńska: – Usługiwanie, wyręczanie, nadskakiwanie dzieciom. Ostatnio trafiłam na bardzo trafne pojęcie tzw. „curlingowych rodziców” autorstwa duńskiego psychologa Benta Hougaarda. To rodzice, którzy – podobnie jak w sporcie o nazwie „curling” – usuwają pyłki spod stóp swoich dzieci. Przygotowują im śniadanie, zawożą na zajęcia, płacą rachunki, załatwiają wizytę u lekarza i robią milion innych rzeczy, żeby ich pociechy nie stresowały się i miały komfortowe życie. Co z tego wynika? Gdy dorastają, nie potrafią radzić sobie w życiu. Nie wiedzą na co je stać, bo nie testowały siebie. Każdy stres przeżywają poczwórnie, ponieważ nie nauczyły się radzić sobie z nim w dzieciństwie. Każdą porażkę odbierają jak koniec świata. Wiadomo, że 2-latek nie będzie gotował obiadu i trzeba mu trochę pomóc w sprzątaniu zabawek, ale 8-latek może spokojnie pomagać nam w kuchni i sam dbać o porządek w swoim pokoju. Samodzielne radzenie sobie w dorosłym życiu jest najlepszą miarą tego, czy wychowaliśmy dobrze nasze dziecko.

– Nie należy wyręczać dzieci. Co jeszcze?

– Drugim bardzo poważnym błędem rodziców jest brak okazywania bezwarunkowej miłości i budowania więzi opartej na bezpieczeństwie, akceptacji i zaufaniu. Dziecko powinno słyszeć i czuć, że je kochamy. Słowa mają być spójne z czynami. Nie możemy powiedzieć: „Kocham cię, dlatego muszę ci wlać, żebyś coś zrozumiał”. Nie zakrywajmy swojej słabości i bezsilności miłością.

– Jak rozumieć tę bezwarunkową miłość?

– Bezwarunkowa miłość oznacza, że akceptujemy człowieka, ale niekoniecznie musimy akceptować jego czyny. Czyli kocham moje dziecko, ale równocześnie mogę zwrócić mu uwagę na dane zachowanie, które uważam za niewłaściwe. I to ze sobą nie koliduje. Bezwarunkowe rodzicielstwo to też rodzicielstwo odchodzące od tresury za pomocą nagród i kar.

– Dlaczego te kary i nagrody są takie złe?

– Gdy mówimy „Zapłacę ci 5 zł za dobrą ocenę”, albo „Za kłótnie z bratem masz posprzątać pokój” sprawiamy, że dziecko będzie robić coś tylko dla uniknięcia kary lub otrzymania nagrody. Przykładowo nauczy się na sprawdzian, nie dlatego, żeby lepiej rozumieć dane zagadnienie, ale żeby dostać pieniądze. To zabija ciekawość i chęć rozwoju.

– Odwołując się do podanego przez ciebie przykładu – czy karanie dzieci pracą jest szczególnie szkodliwe?

– Tak. Uczymy je w ten sposób, że praca jest przykrym obowiązkiem, a nie pożytecznym i dającym satysfakcję zajęciem. Mogę tu polecić książkę Alfiego Kohn’a: „Wychowanie bez nagród i kar. Rodzicielstwo bezwarunkowe”.

– A co myślisz o publicznym karaniu?

– Z irytacją patrzę na babcie, mamy czy ojców w supermarketach lub na ulicach, którzy przy wszystkich krzyczą: „Jesteś nie do wytrzymania! Niegrzeczny, okropny, głupi!” I co to da? Dziecko zamknie się w sobie albo zbuntuje i odpowie agresją. A przecież można po głębokim oddechu, na osobności, konsekwentnie wskazać mu inną drogę zachowania. Wywoływanie wstydu u dziecka, upokarzanie go, to najgorsza ze strategii wychowawczych.

– A jeśli dziecko wpada w histerię – co wtedy?

– Nie mam jednej recepty na to, jak sobie w takiej sytuacji poradzić. Ale wiem jedno – nikt nie krzyczy i nie płacze bez powodu. Dlatego pytajmy dziecko o przyczyny jego złości, starajmy się je zrozumieć. Dzięki temu z czasem nauczy się rozpoznawać swoje emocje i je kontrolować.

– Z chwaleniem chyba też można przesadzić, prawda?

– Oczywiście. Równie poważnym błędem może być podejście skrajnie przeciwne do tego powyższego, czyli przesadne chwalenie, stawianie dziecka na piedestale i usprawiedliwianie go bez względu na wszystko. „Mój synek nie mógł uderzyć kolegi – to bardzo spokojne dziecko” albo: „Moja córeczka jest wybitna, zawsze najlepsza we wszystkim” – zaprzeczanie faktom i uogólnianie może oderwać nas od rzeczywistości.

Zamiast zagłaskiwać, stawiaj wyzwania. Oto 7 prostych reguł, dzięki którym Twoje dziecko poradzi sobie w życiu

Anna Wilczyńska ma 1 800 dzieci, które potrzebują wsparcia na starcie swojego życia. Zobacz, jak możesz im pomóc.